Powrót do strony głównej

Publikując twórczość pisarzy Sarajewa w formie małych książeczek, przyłączamy Sejny do Sarajewa, Belgradu i Lublany, przyłączamy się do inicjatywy Radia B-92 z Belgradu i biblioteki "EGZIL-abc" z Lublany. Wśród autorów znajdują się pisarze, którzy pozostali w oblężonym Mieście oraz ci, którzy udali się na emigrację. Są wśród nich Muzułmanie, Chorwaci, Serbowie i Słoweńcy. Reprezentują różne wyznania. Łączy ich obywatelstwo Sarajewa, co jest może najistotniejszym określeniem ich tożsamości. Teksty składające się na małe książeczki powstały podczas wojny, noszą jej piętno, próbują się z nią zmierzyć. Są świadectwem czasu, w którym trudno jest pisać, ale jeszcze trudniej milczeć! Te tomiki przygotowaliśmy w ramach projektu "Zrozumieć Bośnię". Dziękujemy Fundacji Forda i Fundacji Stefana Batorego za pomoc. Dziękujemy Čedo Kisicovi, tłumaczom i tym wszystkim, którzy bezinteresownie z nami współpracowali.

Pogranicze

Ferida Duraković: Przeprowadzka z pięknego kraju, w którym umierają róże
Przełożyła Magda Szmyt.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-5-7, s. 20, cena 3,00 zł

Ivan Kordić: Szukaliśmy domu.
Przełożyła Anna Bloch.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-6-5, s. 40, cena 3,00 zł

Josip Osti: Wszystkie flagi są czarne.
Przełożył Julian Kornhauser.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-9-X, s. 32, cena 3,00 zł

Izet Sarajlić: Sarajewski tomik wojenny.
Przełożyli Danuta Cirlić-Straszyńska, Marian Grześczak.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-7-3, s. 40, cena 3,00 zł

Goran Simić: Płacz Sarajewa.
Przełożyła Bożena Nowak.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-1-4, s. 20, cena 3,00 zł

Valeria Skrinjar-Tvrz: Sarajewskie grafiki.
Przełożyła Muriel Kordowicz.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-8-1, s. 24, cena 3,00 zł

Stevan Tontić: Głupie twoje serce zajączku
Przełożyła Danuta Cirlić-Straszyńska.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-4-9, s. 40, cena 3,00 zł

Marina Trumić: Mojemu listonoszowi z wyrazami miłości
Przełożyły Anna Bloch, Magda Szmyt, Svjetlana Babić-Barańska.
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995.
ISBN 83-904750-3-0, s. 40, cena 3,00 zł

Biblioteka Pisarzy Sarajewa
Sejny: Fundacja "Pogranicze" 1995;
cena kompletu (8 tomików) 6,00 zł

nakład wyczerpany

Wydawnictwo "Pogranicze" wydało także:
- Izet Sarajlić "Kocham Bardzo"

ŚWIADECTWO PUSTOSZONEGO SARAJEWA

Przypuszczam, że wojnę w Bośni i Hercegowinie odbieraliśmy jako wydarzenie odległe w czasie. Może dlatego, że WOJNĘ odsyłaliśmy i odsyłamy do mitologii przeszłości, do kręgu spraw, które dotyczyć nas nie mogą. I tak zapewne myślało Sarajewo. Poetka tego Miasta Valeria Skrinjar-Tvrz stwierdza nie bez bolesnego zdziwienia, że zło wbrew oczekiwaniom, wyobrażeniom nie zdarza się gdzieś poza nią, poza jej ziemią istnienia, lecz wprost na niej:

Nie zdarza się to na innej planecie
ani w bajce złej czarownicy.
Zdarza się to nam,
w naszym mieście,
w naszym domu,
na naszej ławce.


Kiedy czytam wiersze i opowiadania o wojennym Sarajewie z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, z lat przecież dopiero co mijających, dociera do mnie wyraźniej, słowno-cieleśnie, że sarajewska tragedia rozegrała się w naszym wspólnym czasie tu obok. Pcha się patetyczne skojarzenie z męczeństwem okupowanej i walczącej Warszawy, ale i z odpatetyzowanym "Pamiętnikiem z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego. Jednak to nie jest ani tamto, ani to.

W literackim świadectwie sarajewian nie ma chociażby obecności wroga w postaci konkretnej narodowości czy ideologii: jest głód, brak wody, śmierć niewinnych ludzi, porażający bezsens, absurd zabijania i niszczenia. Kto jest zwycięzcą /a kto zwyciężonym /w walce skazanych na śmierć - pyta retorycznie Josip Ostri. Oblężone Miasto stało się jakąś surrealną wizją, która zmaterializowała się zbyt dosłownie. A mimo to Sarajewo walczy i broni się. Robi to poprze osoby, mające dość siły duchowej, moralnej, aby nie zatracić w sobie odruchów człowieczeństwa i nie stracić z pola widzenia dobra. Przeciwstawiać się złu to znaczy budować dobro, takie, na jakie danego człowieka tu i teraz stać.

Raportem z oblężonego Miasta można nazwać osiem książeczek sarajewskich pisarzy, opublikowanych przez Fundację "Pogranicze" w Sejnach. Jeden z nich to Josip Osti. Urodził się w 1945 r. w Sarajewie. Jego ojciec to Słoweniec, matka Chorwatka. Z jego licznych ról wymieńmy funkcję dyrektora festiwalu "Sarajewskie Dni Poezji". Wydał 11 tomów poetyckich, a w tym przetłumaczoną na wiele języków "Sarajewską księgę zmarłych" (1993). Polskie wydanie jego wierszy nosi tytuł "Wszystkie flagi są czarne". Przywołane tu sarajewskie realia przeistaczają się w tragiczną tajemnicę losu, który zaprowadza bezdomność: Żyłem w ogrodzie języka / pod dachem książki // teraz zostałem bez domu - wyznaje wprost Josip Osti. Dla niego burzenie Sarajewa to rujnowanie jego krainy dzieciństwa, o czym informują wersy podobne do kronikarskich zapisów, wręcz komunikatów: w mieście jest coraz więcej krwi / a coraz mniej chleba; spłonął budynek sarajewskiego teatru narodowego. Utwory Ostiego, jak i pozostałych pisarzy Sarajewa, w ogóle dokumentują wstrząsające wypadki w oblężonym Mieście: strach, chowanie się w piwnicach, trzymanie trupów bliskich osób w mieszkaniach ze względu na niemożność ich pochówku. Goran Simić (urodzony w 1952 r.) stwierdza na początku swojego tomiku "Płacz Sarajewa": Po tym jak pochowałem matkę uciekając z cmentarza na który / spadały granaty, po tym jak karabin brata oddałem żołnierzom / przynoszącym go w skrzydle namiotu, po tym jak zobaczyłem / pożar w oczach moich dzieci uciekających do piwnicy pełnej / szczurów, po tym jak kuchenną szmatą otarłem twarz staruszki / lękającą się że ją rozpoznam, po tym jak zobaczyłem głodnego psa / który lizał krew człowieka leżącego na skrzyżowaniu, / po wszystkim/ chciałbym pisać wiersze podobne do gazetowych komunikatów / puste i zimne (...). Simić jakby jedynie wylicza kolejne fakty bólu, zgonów, publicznego rozkładania się zwłok i wartości. Poetycką faktografię uprawia też Valeria Skrinjar-Tvrz w tomiku "Sarajewskie grafiki", gdzie Miasto nazywane jest: wielką raną, miastem świeżych grobów, miastem w czarnej ramie, czyli Miejscem Ciągłej Żałoby, miastem pułapką dla ludzi, ziemią obiecaną nacjonalistów.

Mieszkańcom oblężonego Sarajewa doskwiera i to: świadomość, że mówiąc słowami Zbigniewa Herberta: ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni.

Sarajewscy pisarze nie posiadają się nihilistycznej jawie. Simić oświadcza: bronię się wróble biorąc za świadków żeby / nie pochłonęła mnie pustka. Właśnie to, co najpiękniejsze i najsilniejsze w głosie Sarajewa to nadzieja, wola miłości i światła, nie tylko przetrwania jako takiego.

I tak na tomik Feridy Duraković (urodzonej w 1957 r.) "Przeprowadzka z pięknego kraju, w którym umierają róże" składają się, owszem, wiersze epitafijne. Ale kończy je znamienne opowiadanie "Każda matka to cudowne dziecko". To portret zapobiegliwej starej kobiety, czyniącej wszystko, aby jej rodzina przeżyła wojnę i powróciła do zwykłości istnienia.

Przebywanie w bombardowanym, zimnym, jałowym Sarajewie to był czas zatraty lub próby znaków jasności. Tęsknota za nimi jest zrozumiała. Jak pisze Ivan Kordić (urodzony w Blizanci koło Mostaru w 1945 r.) w swojej książeczce "Szukaliśmy domu":

Dopóki stały ponad nami
Jasności znaki - znamiona
My patrzyliśmy w ziemię
czy wzejdzie pszenica,
jak rośnie tytoń
a jak pęd winorośli


Na przykładzie "Sarajewskiego tomiku wojennego" Izeta Sarajlicia (urodzonego w 1930 r. - niewątpliwie najbardziej znanego i najpopularniejszego powojennego poety bośniacko-hercegowińskiego) widać, że umiejętność doświadczania codzienności w jej drobnych ludzkich wymiarach bez względu na szalejące zło jest bohaterstwem bodaj najtrudniejszym. Odzwierciedlają to miniatury poetyckie:

Nic piękniejszego
nad twarz babci
kołyszącej
małego wnuka


A także:

Już lipiec
a jeszcze nie słyszałem
ani jednego trzmiela


Rozpędzili je
generałowie


Zwykłość to dla poety oblężonego Miasta świętość, treść marzeń. Proste i bolesne jest posłowie Sarajlicia do "Sarajewskiego tomiku wojennego": wiem jedno: jest to mój jedyny tomik poetycki, o którym bym mógł powiedzieć, że wolałbym, abym nigdy nie musiał go napisać.

Rzecz jasna, każdy z autorów tego zestawu książeczek wnosi swoją osobistą optykę, własny zasób doświadczeń. Opowiadania Stevana Tonticia (Serba z Bośni urodzonego w 1946 r.) "Głupie twoje serce, zajączku" dopełniają sarajewskie świadectwo. Dochodzi czułość intelektualisty, widzącego w oblężonym Mieście dramatyczne absurdy. Pisarz usiłuje rozbroić je humanistycznym humorem i autoironią. Na przykład w tuszy zająca, sprzedawanej za horrendalną sumę na bazarze, dostrzega siebie, każdego cywila Sarajewa, narażonego wszędzie i zawsze na strzały snajperów. Dawanie moralnego świadectwa to zasadniczy cel pisarza, który modli się: Boję się, Panie - żebyś nie został bez świadków.

Jedynym literackim dokumentem jakby z oddalenia jest tomik "Mojemu listonoszowi z wyrazami miłości" Mariny Trumić (urodziła się w Belgradzie, ale do początku wojny w Bośni i Hercegowinie mieszkała w Sarajewie, aktualnie pracuje w Instytucie Filologii Słowiańskiej na Uniwersytecie Warszawskim). Drukowane tu opowiadania "Trzy kobiety" i "Dotyk" mówią o rozterkach, poczuciu winy, samotności cierpienia osoby, która znajduje się daleko od ojczyzny, gdzie toczy się wojna.

Dziś wiemy już: Sarajewo trwa. A co z oblężeniem?

Zbigniew Chojnowski
"BORUSSIA" - 14/97