Powrót do strony głównej

TYTUŁ: Srebro i mech. Mah in srebro. Antologia poezji słoweńskiej
Wybrała i przełożyła: Katarina Šalamun-Biedrzycka
Wydanie dwujęzyczne

Prezentowany wybór poezji słoweńskiej, pomyślany został jako wybór autorski. Otwierają go wiersze urodzonego w roku 1800 Franče Prešerena, zamyka poezja Uroša Zupana, rocznik 1963. Zakreślona w ten sposób przestrzeń nie ma charakteru reperezentacyjnego, ani historycznego, nie budują jej literackie epoki czy okresy. W pracy nad tą książką chodziło mi przede wszystkim o dotarcie do poezji epifanicznej, objawiającej zjednanie poety z żywiołami istnienia. W konsekwencji takiego zamierzenia, przestają się liczyć różne "tła" historyczne i uwzględnianie pozapoetyckich okoliczności. Dzieje pewnej poezji narodowej to jednak inna sprawa niż blask sprawców jej rozwoju.

Katarina Šalamun-Biedrzycka



CENA 10,00 zł
ROK WYD. 1995
ISBN 83-901303-6-x
STRONY 429
OPRAWA miękka


Antologia Piątego Języka

Nie będzie wielką przesadą, jeśli stwierdzę, iż antologia poezji słoweńskiej "Srebro i Mech" w wyborze i przekładzie Katariny Šalamun-Biedrzyckiej jest jedną z najbardziej niezwykłych książek poetyckich, jaka ukazała się w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat. Poprzedni wybór wydany w Ossolineum dwadzieścia dwa lata temu bardzo różni się zawartością od wyboru dokonanego przez Katarinę Šalamun-Biedrzycką. Jej zestaw opiera się na indywidualnych preferencjach i jest antologią autorską. "Srebro i Mech" to książka magiczna, potężna swoją fantastyczną energią i przepiękną patetyczną prostotą:

Wielki czarny byk ryczy w poranku
Wielki czarny byku, kogo wołasz?
Pastwiska są puste
Jary są puste,
Puste jak echo twojego ryku...

Dane Zajc "Wielki Czarny Byk"

Poezje z tej antologii są proste, natchnione i pełne oddechu, jak echo właśnie. Jak stwierdza w posłowiu autorka antologii, wszystko przepojone jest w tych wierszach bólem egzystencjalnym, miesza się z tragicznymi losami kraju, wszystko jest rozedrgane i podszyte gorączkowym zaklinaniem własnego niepokoju. Słoweńska poezja oprócz swej magii, rozsłonecznienia i krytykowanego często naiwnego humanizmu potrafi być surowa, chropawa, potrafi być okrutna i pełna krwi. Z drugiej strony nieobce jest jej poczucie pewnego dystansu i podszytego ironią humoru. Jest w niej wiatr, skały i kamienie, zachodzące słońce, lasy, paprocie i chrabąszcze, jest w niej cały świat, zakopany gdzieś daleko, w nieznanych górach i dolinach. (...)

Marek K. Wasilewski "Czas Kultury" Nr 3/1996



"Vse je pesem"* czyli istota przełomu
("Mah in srebro. Srebro i mech. Antologia poezji słoweńskiej")

Kiedy przed laty Katarina Šalamun-Biedrzycka broniła koncepcji wyboru tekstów do słoweńskiej antologii poetyckiej "57 wierszy od Murna do Hanžka", podała ciekawą definicję "dobrej poezji". Warto przytoczyć jej fragment na wstępie, ponieważ określa ona to, co najoryginalniejsze w takim myśleniu o poezji i jednocześnie zwięźle charakteryzuje głębokie intencje estetyczne ukryte w najnowszej pracy K. Šalamun-Biedrzyckiej, tj. polskiej antologii poezji słoweńskiej pt. "Srebro i mech". A więc czym jest to, co wszyscy czujemy, czego szukamy w wierszu, nie potrafiąc nieraz nawet tego nazwać? "Jest to wysoko zorganizowane intelektualne (twórcze) napięcie, wywodzące się z nieantropocentrycznej wizji świata, które rozwiązuje się wybuchem energii. Wizja ta zaś oznacza bycie zanurzonym w wszechświecie, poddanie się wszystkiemu, co istnieje, opętanie pełnią istnienia."

Tłumaczka taka poprowadziła swą długą pracę nad antologią, żeby dobitnie wyeksplikować teksty mieszczące się całkowicie w ulubionym paradygmacie "epifanijnym", pomijając - czego mogę jedynie się domyślać - utworów i wiersze będące w tym kontekście czymś raczej peryferyjnym. Sądzę, że to wbrew pozorom duża, podstawowa zaleta tomu: wiersze zebrał i przełożył ktoś o ugruntowanych preferencjach filozoficznych, posiadający prywatną i sugestywną wizję tego, co w poezji najlepsze. Dalej idąc: twórcze i świadome układanie antologii poezji obcej staje się ważnym głosem w dyskusji o najnowszej poezji polskiej. To propozycja do rozpatrzenia przez czytelników, w tym także młodych poetów na rozdrożu, debiutantów rozdartych między szczęsnym barbaryzmem i nieszczęsnym klasycyzmem, między Białoszewskim i Miłoszem, Świetlickim i Wenclem. Głos Šalamun-Biedrzyckiej odczytuję następująco: wyjdźmy z ciasnych zakamarków polskiej duchowości poetyckiej, z tego zakapturzonego racjonalizmu, i zrzućmy partykularne wędzidła, popatrzmy na siebie inaczej - z góry albo z boku, w perspektywie podsuwanego wzoru uwolnionej świadomości. Można to robić jeszcze inaczej. Co? Pisać wiersze z pozycji "uwiedzionego istnieniem", z pozycji świadomości "rozegotyzowanej", eidetycznie wglądającej w reistyczne trzewia bytu, we wszystko, co podsuwa los, świadomości dzikiej i świeżej, a jednocześnie spektakularnie - poetycko - ujarzmianej imperatywem woli nastawionej na epifanię.

Umieszczenie w tym wyborze wierszy "w których mamy do czynienia z cudem połączenia energii twórcy z panenergią świata" zniesmaczyć może i wywołać niedosyt odbiorców lubujących się w poezji ilustracyjnej, socjalogizującej, będącej bezpośrednim odbiciem przemian społeczno-politycznych. Istota poezji - jak zdaje się zakładać tłumaczka - niewiele ma wspólnego z tak powierzchowną ilustracyjnością, to raczej ilustracyjność głęboka, odbijanie światła prawie mistycznego. Nastawienie na poezję maksymalistyczną wykluczyło ex definitione historyczne tła i pozapoetyckie okoliczności. Jak pisze Šalamun-Biedrzycka - "Dzieje pewnej poezji narodowej to jednak inna sprawa niż blask sprawców jej rozwoju". Toteż autorka wyboru postawiła przed sobą podwójnie trudne zadanie połączenia historyczno-literackiej sprawozdawczości z prywatnym oglądem, własną wizją tego, co w słoweńskiej poezji istotne, źródłowe, charakterystyczne. Skromnym zdaniem szarego pożeracza wierszy sztuka się udała - otrzymaliśmy solidny wykład połączony z przyjemnością i inspirującą lekturą. Objawień, porażeń i olśnień wrażliwy czytelnik ma w bród. Słoweńska wyobraźnia zbiorowa może zachwycić, a mnie do żywego dotknęli poeci przełomu; sumiennie przeczytałem wszystko, łącznie z wieńcami sonetów France Prešerna - pioniera poetyckiej słoweńszczyzny, kogoś w rodzaju Kochanowskiego.

Słoweński przełom poetycki, czyli przejście z ilustracyjności i dosłowności do nieobliczalności i głębinowości można wiązać (w pierwszych nieśmiałych przebłyskach) z pojawieniem się twórczości Josipa Murna (1879-1901). Usamodzielnienie się słowa, burzenie logiki syntaktycznej, paradoks. Tak pewien badacz jego poezji zatytułował rozdział pracy o nim. Następne kroki na nowej drodze zrobili: Anton Podbevšek, Srečko Kosovel. "Sposób rodzenia się epifanii u Antona Vodnika i Edvarda Kocbeka stał się więc już zupełnie naturalny." Dalsze etapy rozwoju tej poezji, jej dalszego uwalniania się od opacznie i politycznie rozumianych powinności, wiążą się z niektórymi dokonaniami Božo Voduška, Stanko Vuka, France Balantiča, Jože Udoviča, Kajetana Koviča, Gregora Strnišy, Dane Zajca, Svetlany Makarovič. Kwintesencją tej linii rozwoju - linii, jak chce tłumaczka, wiodącej i generalnie określającej swoistość słoweńskiej poezji - jest erupcja talentu Tomaža Šalamuna (rocznik 41). "Podarowanie ludzkiemu duchowi maksimum wolności", o którym wspomina autorka antologii, zaowocowało dziesiątkami tomików w różnych językach i setkami porywających w swej nieobliczalności i szaleństwie wierszy, buzujących energią tak niesamowitą, że na krawędzi rozumienia i stanowienia, bliską eksplozji aż do samospalenia...

(...)
w ogrodzie są kwiaty, powietrze wdziera się w usta
w pustyni motyle, w matce miąższ
gdy zakładam zegarek, śpiewam z radości
bębny, bębny, para tryska, leje się

błogosławiony akt, władco, nasz jest twój pokarm
brzoskwinie, ciała, góry, dym
martwi, ich skóra, naszyjniki
rwę złote zęby, sprzedaję za chleb
(...)

T. Šalamun

Współczesna poezja słoweńska nie skończyła się na T. Šalamunie, ona "inaczej" się zaczęła. Kolejne debiuty w mniejszym lub większym stopniu zaczynały swój poetycki żywot od określenia się względem przełomowej poetyki Šalamuna. Tak było z Andrejem Brvarem, Milanem Jesihem, Jure Potokarem, Alešem Debeljakiem, Alojzem Ihanem, Borisem Novakiem. Nie przez przypadek, jak sądzę, jeden z wierszy najmłodszego poety (ur. w 1963), ostatniego w antologii, Uroša Zupana, zadedykowany został właśnie Šalamunowi. To tak jakby Darek Foks zadedykował coś Bohdanowi Zadurze albo Miłosz Biedrzycki Kazimierzowi Biculewiczowi. Podobny gest symbolizujący ponadpokoleniową więź i "planetarne braterstwo poetów". Znak jedności w dokonanym wyborze, w optowaniu na rzecz "dookolnej rzeczy" (reizm and magia: jako postulat), która chce nami bezceremonialnie przemówić i połamać po drodze, w wybuchu, wszelką literacką scholastykę i zatwardziałość konwencji, w imię wspólnego szukania - przez starych i młodych - nowego języka dla odwiecznych wzruszeń. Politycznie rozumiana wspólnota kurczy się, stając się ponadpokoleniową garstką nadwrażliwych zapaleńców otwartych na nowość, ropiejącą w "skórze świata", a odpowiedzialność za słowo rozumie się w tej konwencji jako uwalnianie siebie ze schematów życio-pisania, uwalnianie słów ze syntaktycznych, logicznych i patriotycznych serwitutów.

* "Wszystko jest poezją" (z wiersza S. Kosovela "Pieśń").

Karol Maliszewski
"Studium" Nr. 5 1996