Bania wypędza szatana

Iza Meyza

Spowiadają się według ustalonej przed wiekami listy grzechów, a święta obchodzą dwa razy w roku. Starowiercy – tradycyjny odłam prawosławia. We współczesnym świecie coraz trudniej jest im żyć w zgodzie z wiarą.
Janina: - Wodę leje się na rozgrzane kamienie. A jak zrobi się parno, to bijemy się po plecach wiciami wierzbowymi. Jak się człowiek już wyparzy porządnie, to potem biegnie po śniegu do przerębli. Aż się za nim kurzy!


Gdyby staroobrzędowcy chcieli wiernie spełniać tradycyjne nakazy, powinni kąpać się w łaźni co sobotę. Żeby być czystym na niedzielę. Kąpiel wypędza szatana. Zmywa z człowieka nieczystości.
Przecież nie ma człowieka, który nie nagrzeszyłby w ciągu tygodnia.
Ci, którzy mieszkają we wsiach, korzystają z łaźni. I zimą, i latem. Łaźnia, zwana przez staroobrzędowców banią, musi stać przy jeziorze lub rzece. A jezior na Mazurach i Suwalszczyźnie, gdzie żyją polscy staroobrzędowcy, pod dostatkiem. Trudniej mają ci, którzy mieszkają w miastach.

Reformowanie Praw Boskich

Staroobrzędowcy są odłamem rosyjskiego prawosławia. Kiedy patriarcha Nikon ponad trzy wieki temu wprowadził reformy w księgach liturgicznych, niektórzy przeciwnicy zmian popełniali samospalenia. Inni budowali domy i świątynie w lasach – jak najdalej od wiosek innowierców. Uciekali z Rosji. Tam ich prześladowano, bo sprzeciwili się oficjalnemu nurtowi w Cerkwi.
Nazwali się staroobrzędowcami (starowiercami, starowierami). Na znak tego, że pozostają przy starej, prawdziwej wierze. Walczyli w imię obrony Objawionych Prawd, których – jak twierdzili - nie można reformować ręką ludzką.
Ich nakazy religijne od wieków są takie same co do joty. Oparte na postanowieniach średniowiecznych soborów i wielowiekowej tradycji. A zwykłym ludziom coraz trudniej żyć w zmieniającym się świecie, wypełniając nakazy rodem ze średniowiecza.
Podczas spowiedzi staroobrzędowcy korzystają z ustalonych przed wiekami list grzechów. Nie figurują tam przewinienia „współczesne”, jak na przykład jazda po pijanemu samochodem. A to przecież też grzech. Figuruje natomiast mnóstwo nakazów, których przestrzeganie w dzisiejszych czasach wydaje się niemożliwe.

Bal karnawałowy

W Polsce żyje tysiąc staroobrzędowców. Przed wojną było ich 10 razy więcej. Niektórzy uciekli na Wschód w czasie wojny w obawie przed Niemcami, inni po wojnie osiedlili się w Związku Radzieckim. Ci, którzy pozostali, mieszkają we wsiach i miasteczkach Suwalszczyzny. W tak małej grupie ważne jest podtrzymywanie więzi społecznych. Dlatego staroobrzędowcy w karnawale robią wielki bal.
Suwalszczyzna zasypana jest wtedy śniegiem, który zalega na torach kolejowych i opóźnia pociągi.
Na bal przyjeżdżają ludzie z podsuwalskich wiosek i ze stolicy. Błyszczące trzewiki obracają się po parkiecie w rytm rosyjskiej muzyki. Podoba się i studentom, i emerytom.
Na balu karnawałowym bawi się co dziesiąty staroobrzędowiec. Czasem to dla nich jedyna okazja, żeby się spotkać. Żeby pogadać przy suto zastawionych stołach. Żeby potańczyć z dawno niewidzianymi znajomymi. Tu spotykają się ludzie, którzy na co dzień żyją daleko od siebie. Młodzież przyjeżdża ze studiów opóźnionymi pociągami.
Staroobrzędowcy organizują bal, mimo że stoi to w sprzeczności z nakazami religijnymi.

Wszyscy jesteśmy grzesznikami

Tu zima trwa bardzo długo. Kiedy kończy się karnawał i przychodzi Wielki Post, zaczynają się roztopy i łąki toną w mętnej wodzie. Wielki Post to czas pokuty za grzechy.
Gdyby staroobrzędowcy chcieli żyć zgodnie z nakazami religii, nie mogliby pić herbaty, palić papierosów i jeść z talerzy innowierców. Wierzą, że gdy Chrystus wisiał na krzyżu, zwiędły wszystkie rośliny. Zakwitły tylko herbata i tytoń – dlatego są przeklęte. Mężczyźni powinni nosić brody do pasa (na podobieństwo Chrystusa), a kobiety – spódnice do pięt.
Gdyby chcieli żyć zgodnie z nakazami religii, nie mogliby też tańczyć. Bo kiedyś, na balu u biblijnego Heroda, zatańczyła Salome. Zatańczyła tak pięknie, że dostała w nagrodę głowę Jana Chrzciciela. Taniec doprowadził do zabicia świętego, więc jest grzechem.
Starają się nie grzeszyć. Spowiadają się i pokutują.
Mówią: - Każdy człowiek jest grzeszny. Ciągle grzeszymy, bo inaczej nie można żyć.
Bo jak powiedzieć znajomemu: „Nie wypiję z Tobą herbaty, bo zakwitła, gdy umierał Chrystus”?

Ojcze nasz po polsku

Przestrzeganie nakazów religijnych wymaga odwagi. Najtrudniej jest tym, którzy pracują w miastach. Nauczyciele i urzędnicy często nie noszą bród. Kobiety ubierają się w spodnie, a długie spódnice zakładają tylko do molenny (świątynia staroobrzędowców).
Szczególnie staroobrzędowcy, którzy są w związkach z katolikami, muszą się bardzo starać, żeby zachowywać tradycję.
Kamila jest katoliczką. Marek - staroobrzędowcem. Mają tylko ślub cywilny. I choć jedzą z tych samych talerzy, przekazują dziecku tradycję staroobrzędową.
Kamila: - Marek jest bardziej wierzący niż ja. Razem z synem chodzi do molenny na nabożeństwa. Synek jest bardzo religijny. Przy chrzcie - a chrzest wygląda tak, że całe dziecko się zanurza w wodzie - nie zapłakał nawet ani razu. Dobry starowier z niego będzie! Raz gdy Marka nie było w domu, zachciało mu się modlić. Dopiero cztery latka ma, a by się modlił i modlił. No a ja przecież nie znam modlitw starowierskich. To zmówiłam Ojcze nasz po polsku. Jak Patryk się rozbeczał! Jak się wściekł, że mama złe modlitwy mówi! No i od tamtej pory to ja się do religii nie wtrącam.
Kamila i Marek obchodzą podwójne święta. Choinka, choć się osypuje, stoi w domu przez cały styczeń. Musi wytrzymać dwa Boże Narodzenia. Bo staroobrzędowcy, inaczej niż katolicy, obchodzą święta zgodnie z kalendarzem juliańskim, przez wieki stosowanym w Europie.
Ze względu na rosnącą rozbieżność z rokiem astronomicznym, kalendarz juliański został zastąpiony precyzyjniejszym kalendarzem gregoriańskim. Obecnie różnica pomiędzy datami w obu kalendarzach wynosi kilkanaście dni, a kalendarz juliański pozostał jedynie prawosławnym kalendarzem religijnym.
Kamila: - Najbardziej z podwójnych świąt cieszy się Patryk, bo przychodzą do niego dwa Mikołaje.

Turysta zamiast metafizyki

Sami staoobrzędowcy twierdzą, że ich kultura umiera. Współczesność często wygrywa z restrykcyjną religią. Świat idzie do przodu, a banie, służące do rytualnych oczyszczeń, pełnią często inne funkcje.
Kiedy na Suwalszczyźnie nie ma już śniegu, a łąki pokrywają żółte kaczeńce, w łaźniach staroobrzędowych (lub stylizowanych na staroobrzędowe), kąpią się turyści. Nie żeby zmyć grzechy, tylko dla zdrowia i przyjemności.
Zaglądają na starowierskie cmentarze, by obejrzeć oryginalne ośmioramienne krzyże.
A co wy tak patrzycie? Taki to zwykły cmentarz wioskowy. Tam w Krakowie, tam w Warszawie też na pewno są starowiery i ich cmentarze. I to pewnie ładniejsze. Tam sobie popatrzcie - powiedział do nich brodaty staroobrzędowiec, podlewając kwiaty na grobie swojej żony.


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

LATO W POGRANICZU 2019

Od września Dwór w Krasnogrudzie czynny od poniedziałku do piątku od 10.00 do 16.00.

W soboty i niedziele po uprzednim kontakcie telefonicznym

Bożena Bartosiewicz: tel. 603 123 743

PROGRAM

 

Koncert Finałowy Orkiestry - Lato w Pograniczu 2019. Galeria zdjęć


IRENA VEISAITĖ

Człowiek Pogranicza 2019

 

Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego

Kup płytę Orkiestry

Rodzinne Skarby. Kolekcja Filmowa. 2019

 

 

WYSTAWY

 

 

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. wyniosła 66.006,31 zł.

W 2018 roku Fundacja uzyskała również kwotę 16.106,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 5.131,31 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Biuletyn Pogranicza" w Twojej skrzynce

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI