Czy potrzebujemy dzisiaj Nowej Agory? Sprawozdanie z konferencji „New Agora Symposium”

W dniach 9-11 czerwca 2006 roku odbyło się w Sarajewie sympozjum „Nowa Agora” zorganizowane przez Fundację Pogranicze. W wydarzeniu tym uczestniczyło wielu intelektualistów z całej Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych i Izraela. Dyskutując o tolerancji, nacjonalizmach, polityce migracyjnej i wielu innych kwestiach próbowali odpowiedzieć na pytanie: czy nadal posiadamy agorę i kulturę dialogu międzykulturowego? Czy też może potrzebna jest nam Nowa Agora? Dyskusji tej przypatrywałam się wraz z grupą studentów ISNS-u. Przysłuchując się wypowiedziom na temat przyszłości Bośni, rosnącej ksenofobii, zaniku dialogu , braku zaufania i uprawianiu nowej polityki historycznej przed oczami stawał mi obraz współczesnej Polski, rządzonej przez ludzi otwarcie wzywających do nienawiści, nietolerancji i „odkłamywania historii” . Nasze problemy nie różnią się dużo od tych dyskutowanych w Sarajewie; dlatego tak cennym doświadczeniem był dla mnie udział w tej konferencji.


Funkcję agory pełniła w Sarajewie czarszija – rynek, miejsce spotkań, wymiany myśli, centrum wielokulturowego miasta. Tam spotykali się mieszkańcy mahali, dzielnic miasta: łacińskiej, muzułmańskiej, prawosławnej, żydowskiej, by na terytorium wspólnym, neutralnym dyskutować o szczęściach i nieszczęściach ich życia. Czarszija tworzyła wspólnotę mieszkańców, budowała kulturę dialogu, tak istotną dla funkcjonowania wielokulturowego Sarajewa. Przyszedł jednak rok 1992, w którym czarszija została pogrzebana pod gruzami miasta, a wraz z nią bogate, wielokulturowe społeczeństwo. Nagle bycie Serbem, Bośniakiem czy Chorwatem zaczęło decydować o życiu lub śmierci. Miejsce tolerancji i dialogu zajęły ksenofobia, nacjonalizm i nienawiść. Krzysztof Czyżewski, prezes Fundacji Pogranicze, wybrał Sarajewo na miejsce konferencji nie tylko po to, by przypomnieć nam o tym, o czym wielu z intelektualistów Europy Zachodniej i Środkowej wolałoby nie pamiętać. Sarajewo to symbol pewnego procesu, który zdaje się coraz bardziej dominować w polityce międzynarodowej światowych mocarstw. Po 11 września, po zamachach w Londynie, Madrycie, po zabójstwie Theo van Gogha i zaostrzaniu prawa migracyjnego w Holandii, Anglii, Francji, USA należałoby się poważnie zastanowić czy „w centrum cywilizowanego świata” dialog międzykulturowy nie zanika, co na Bałkanach doprowadziło do najkrwawszej wojny lat 90tych? 

Uroczyste otwarcie konferencji miało miejsce w Viječnicy, w dawnej bibiliotece BiH, która została podpalona przez wojska serbskie, aby symbolicznie zniszczyć dorobek intelektualny tych, którzy uważali się za Bośniaków. W powoli odbudowywanym gmachu jako pierwszy zabrzmiał głos Wielkiego Muftiego. „Jesteśmy w miejscu, które spłonęło równo w 500 lat po zniszczeniu biblioteki w Kordobie, zajętej przez arcykatolickich władców Kastylii”. Mustafa Čierić mówił o dwóch twarzach Europy: tej pięknej i tej brzydkiej, na którą patrzeć nie lubimy. Przypomniał, że Sarajewo jeszcze niedawno było piękną twarzą Europy, ale przez nienawiść, nacjonalizmy i ksenofobię stało się jej brzydką twarzą. Ale być może dla nas to właśnie brzydsza twarz jest ważniejsza, na nią powinniśmy kierować swój wzrok, bo upiększając ją upiększamy to, co w Europie najbrzydsze. Kontynuując myśl dr. Mustafy Čierića profesor Leonard Swidler filozoficznie zachęcał nas do dialogu, dyskusji, odbudowywania agory, która zanika. Wzywał nas byśmy pogrążyli się w „kosmicznym tańcu dialogu”, bo dialog jest naturą człowieka: dialog głowy -prawdy, ręki - dobra i serca-uczucia. Dialog powinien stać się sposobem naszego myślenia, ponieważ człowiek jest najdoskonalszym atomem dialogu. Krzysztof Czyżewski w krótkim powitaniu wyjaśnił publiczności dlaczego wybrał Sarajewo na miejsce konferencji. Przywołał określenie „pokolenie Bośni”, do którego, jak przyznał, należy on i większość zebranych w Viječnicy intelektualistów. Opowiedział także o pierwszym projekcie, który został zrealizowany w ramach programu „Tryptyk Bośniacki”. Młodzież z Polski, Bośni i Wielkiej Brytanii spotkała się w Mostarze by przywrócić temu miejscu pamięć i symbolicznie odbudować Stary Most w Mostarze, który został zniszczony przez Chorwatów w czasie wojny. Konferencja, na której spotkaliśmy się miała być drugą częścią tryptyku; trzecia część odbyła się również w Sarajewie, a było to spotkanie pisarzy Cafe Europa i Pisarzy Pokolenia Bośni. 

Sesja pierwsza: wstęp Chris Keulemans, prezentacja Ashok Bhalotra, referat Ugo Vlaisavljević



Pierwsza sesja konferencji poświęcona była „architekturze miast i umysłów.” Najpierw głos zabrał Ashok Bhalotra, architekt z Pakistanu, który mieszka i pracuje w Holandii. Stwierdził, że rolą architekta we współczesnych wielokulturowym świecie jest „przemycanie”. Architekt ma łączyć, wprowadzać coś nowego, innego, ma sprzyjać wielokulturowości. Ashok przedstawił swój projekt osiedla w Rotterdamie, który łączyć miał biednych z bogatymi, Holendrów z nie-Holendrami. Bhalotra twierdził bowiem, że współczesna architektura miast łączyć – dzieli. Buduje wciąż nowe płoty, bariery, mury, granice, zamknięte osiedla, tworzy getta biednych i bogatych. Tragicznym skutkiem takiej działalności są bariery psychiczne, które powstają w naszych głowach zaraz po powstaniu tych fizycznych. Władze w Rotterdamie nie zgodziły się na doprowadzenie projektu o końca. Według Ashoka nie zrozumieli oni podstawowego warunku ekonomii miast: to nie klasa wyższa decyduje o ekonomii miasta, ale klasa niższa i średnia. Dlatego zamiast sprowadzać do miast bogaczy (którzy i tak zamkną się w swoich osiedlach) powinno dbać się o integrację klasy średniej i niższej, o integrację imigrantów. To oni bowiem tworzą obraz i klimat miasta. Swój referat Ashok zakończył wezwaniem intelektualistów do działania. Z żalem stwierdził, że po 11 września zaprzepaszczone zostały wszystkie projekty wielokulturowe w Holandii (np. jego projekt „Domu Tysiąca Kultur”) ponieważ władza boi się imigrantów, uchodźców. Najgorsze jest jednak to, że nie reagują nawet holenderscy intelektualiści. Imigrantów określają mianem „wielkiego problemu nie do rozwiązania” nie widzą w nich ludzi, takich samych jak oni, którzy także chcę żyć zgodnie i szczęśliwie. Ashok nazwał współczesnych intelektualistów tchórzami. Zakończył zdaniem „city is not commodity, city is a community”.

Multimedialna prezentacja Ashoka Bhalotry była niezmiernie efektowna: sugestywnym zdjęciom towarzyszyły proste hasła; za mało było jednak w tej prezentacji treści. Dużo większe wrażenie zrobiło na mnie drugie wystąpienie „architekta umysłu”, czyli filozofa Ugo Vlaisavljevića. Swój referat poświęcił etnopolityce i etnonacjonalizmom w byłej Jugosławii. Na początku podkreślił, że na Bałkanach wciąż przybierają na sile prądy niepodległościowe. Świadczy o tym chociaż przypadek Czarnogóry. Małe państwa rozbijane są na mniejsze i bardziej jednolite. Sytuacja taka pobudza umysły do wynajdowania wciąż nowych różnic, granic, barier. Serbowie chcą przeprowadzić referendum w Republice Serbskiej za oderwaniem się od Bośni i Hercegowiny. Za pomocą jednego z ważniejszych narzędzi demokracji chcą doprowadzić do jeszcze większych podziałów, wymuszających homogeniczność, co prowadzi wprost do etnicznej nienawiści. Takie działanie ma pełne poparcie UE. Unia preferuje bowiem od zawsze państwa małe, narodowe, homogeniczne. Państwa wielokulturowe, zamieszkałe przez kilka licznych grup etnicznych nie pasują do tego schematu. Vlaisavljević podkreślił, że na Bałkanach nastąpiła deprywacja demokracji, rozczarowanie takim systemem, co stało się esencją etnonacjonalizmów, etnopolityki. Demokratyczne wybory w Bośni nie polegają bowiem na wybieraniu najlepszego; kierują się zasadą „zagłosuję na ciebie, by nie wygrał tamten, choć tobie też nie ufam”. Właśnie brak zaufania uznał Vlaisavljević za największy problem Bośni. Istnieje tu cała polityka braku zaufania. Elity nie ufają masom, masy elitom, elity elitom i masy masom. Nikt w Bośni nikomu nie ufa. Ludzie zostali zmuszeni do głosowania bez zaufania. (Czy my, Polacy, nie widzimy w tym siebie?). Na zakończenie swojego referatu prelegent powrócił do tematu państw narodowych i homogenicznych. Podkreślił fakt, iż w Bośni wszyscy są „zmieszani”, nikt nie ma „czystych korzeni”. Twierdzenia o czystych korzeniach narosłe podczas wojny to pusta ideologia, która jednak wpasowuje się w wymogi UE. 

Sesja druga: wstęp Uri Avnery, referat Aleš Debeljak, referat Bo Stråth



Drugą sesję prowadził Uri Avnery, intelektualista i działacz na rzecz pokoju izraelsko-palestyńskiego. Nawiązując do referatu Ugo Vlaisavljevića wymienił dwie przeciwne sobie tendencje Europy: do dzielenia, oraz jednoczenia. Ta pierwsza tendencja wydaje mu się jednak silniejsza i co więcej bardziej niebezpieczna. Powstaje bowiem pytanie gdzie skończyć owo dzielenie? 

 


Swój referat profesor Bo Stråth rozpoczął od podkreślenia roli jaką odgrywa społeczna odpowiedzialność w dzisiejszym kryzysie państw wielokulturowych. Przypomniał iż pierwotna koncepcja państwa narodowego opierała się właśnie na społecznej odpowiedzialności, natomiast obecna, zrekonstruowana koncepcja państwa narodowego opiera się na solidarności etnicznej. Początkowo koncepcja narodu była pomyślana tak by przekraczała ona podziały klasowe, etniczne i religijne. Obecnie, w wieku masowych migracji i społecznej odpowiedzialności w wymiarze globalnym powstała tendencja, by kwestie społeczne rozwiązywać na poziomie etnicznym. O takim zawłaszczaniu społecznej odpowiedzialności przez protekcjonalizm i nacjonalizm świadczy chociażby dyskusja o przyjęciu Turcji do UE. Zamiast skupić się na kwestiach społecznych dyskutanci zawzięcie podkreślają fakt iż Turcja jest krajem muzułmańskim. Profesor zakończył swój referat następującymi wnioskami: demokracja bez społecznej odpowiedzialności jest zła; demokracja potrzebuje praktycznej możliwości; demokracja potrzebuje czegoś więcej niż dialogu. Aby zwalczyć etnopolitykę i etnonacjonalizm potrzeba nam przede wszystkim solidarności społecznej i społecznej odpowiedzialności. 

Aleš Debeljak, pisarz ze Słowenii, zaczął od rozróżnienia kluczowych według niego pojęć, które uległy zatarciu w trakcie wojny w Bośni. Internacjonalizmowi, pojętemu jako wyrzeczenie się jakichkolwiek wartości i zainteresowań, przeciwstawił kosmopolityzm, którego istotą miała stać się przekładalność perspektyw, niewymagająca wyrzeczenia się swoich korzeni. Kosmopolityzm miał być interkulturową zdolnością, która „włącza nie wyłącza”. Aleš Debeljak powtórzył słowa Ugo Vlaisavljevića o tendencjach UE. Podkreślił raz jeszcze, że UE złożona jest z klocków- małych państw narodowych, w których mniejszości takie jak np. Katalończycy nie mają prawa głosu. W dialogu międzykulturowym możesz zabrać głos tylko gdy jesteś państwem narodowym. By to zmienić Europie potrzebni są kosmopolityczni politycy, którzy wspieraliby kształtowanie się kosmopolitycznego społeczeństwa obywatelskiego. Debeljak odróżnił także wyraźnie patriotyzm od nacjonalizmu. Odrzucając całkowicie ten drugi podkreślił parę razy znaczenie jakie powinien mieć patriotyzm we współczesnym świecie. Stwierdził, że nasze wielokulturowe myślenie musi iść w parze z szacunkiem do swoich korzeni. Że za nasze korzenie musimy być odpowiedzialni, bo to my będziemy je dalej kształtować. Ponieważ nasz problem z tożsamością powoduje kryzys naszych społeczeństw.
Przemówienie słoweńskiego pisarza wywołało na sali duże poruszenie. Bo Stråth skrytykował referat za zbytnie podkreślanie znaczenia tożsamości; według profesora nie jest w niej zawarta konieczność społecznej odpowiedzialności. Aby być kosmopolitycznym trzeba mieć tożsamość podróżnika lub uchodźcy a to stoi w sprzeczność z „byciem patriotą za wszelką cenę”. Sreten Ugričic wdał się w gorąca polemikę z Debeljakiem podkreślając, że nacjonalizmu nie da się oddzielić od patriotyzmu co doskonale pokazała wojna w Jugosławii i zapominać o tym byłoby co najmniej niebezpiecznie. Debeljak bronił się twierdzeniem, że to kultura ostatnich dekad zatarła na Bałkanach granicę między tymi pojęciami, i że trzeba je w związku z tym rozdzielić od nowa. Ugričic odrzucił tą propozycję twierdząc że przez typ myślenia jaki reprezentuje Debeljak, Bośnia będzie się rozpadać na coraz mniejsze kraiki, gdzie podziały i nacjonalizmy będą rosły w siłę. Gorącą atmosferę ostudził nieco głos Tanji Miletić-Oručević . Poprosiła by w dyskusji na temat takich pojęć jak nacjonalizm czy patriotyzm zastanowić się nad fenomenem jej miasta: Mostaru. Młodych z Mostaru cechuje często silny nacjonalizm, ale nie okazują oni w ogóle przywiązania do miejsca, patriotyzmu w znaczeniu Debeljaka. Nacjonalizm istnieje więc także bez patriotyzmu i warto mieć to na uwadze dyskutując o granicy pomiędzy jednym a drugim. 

Sesja trzecia: referat Ivan Lovrenović, referat Leonard Swidler



Profesor Lovrenović zajął się tematem tożsamości. Podkreślił, że Bałkany zawsze cechował synkretyzm. Trzy kręgi kulturowe, czy religijne nakładały się na siebie tworząc pewien obszar wspólny, strefę życia codziennego, w której spotykali się wszyscy. Religie przenikały się i elementy z jednej wkradały się do ceremonii drugiej. Na Bałkanach każdy był kimś więcej niż Serbem, Chorwatem czy Muzułmaninem. W państwie Tity podziały etniczne czy religijne zostały zastąpione przez podziały klasowe. Klasa średnia pracująca miała więc walczyć z wyzyskiem kapitalistów. Profesor Ivan Lovrenović podkreślił, że pomysł Tity by „łączyć to, czego łączyć się nie powinno dać“ nie był tylko chwilową, czystą ideą; jego ideologia kształtowała ludzi, ich wybory życiowe. Obecni na sali mieszkańcy Bałkan mówili, że istniała wtedy w Bośni podwójna tożsamość. Z jednej strony każdy czuł się prawosławnym, katolikiem, żydem czy muzułmaninem, ale z drugiej każdy z nich czuł się Jugosłowianinem. Rozpad Jugosławii spowodował ogromny kryzys tożsamości. Podziały religijne zastąpiono podziałami narodowymi; znikła wspólna społeczna-tożsamość, która dawała poczucie przynależności. Kryzys ten błyskawicznie doprowadził więc do wojny.

Sesja czwarta: referat Uri Avnery, H.E. Dr Mustafa Čerić, moderator Isabella Thomas



Sesja ta była według mnie najbardziej interesująca i dająca do myślenia. Koło siebie usiedli Uri Avnery, działacz na rzecz dialogu izraelsko-palestyńskiego, oraz Wielki Mufti Bośni i Hercegowiny Mustafa Čierić; dwa religijne światy, dwie tradycje mówiące tego dnia jednym głosem. 

 

Uri Avnery zaczął swój referat od porównania wojny w Bośni do wojny izraelsko-arabskiej z 1948 roku. Obie wojny uznał za wojny etniczne, czyli takie, w których wszystkie strony konfliktu walczą o cały kraj, który uważają za swoją ojczyznę i które nie chcą ludności obcej niż swoja na zdobytym terenie. W wojnie pomiędzy Izraelem i Palestyną obie strony uważały się za ofiarę, a drugi kraj za agresora. W odniesieniu do Izraela Avnery mówił o swoistym przeniesieniu doświadczenia Holocaustu na sytuację w Palestynie. Wyznał także, że sam był w czasach młodości terrorystą, bo uwierzył, jak wielu innych, że w miejscu gdzie ma powstać państwo Izrael jest pustka. Że żyją tam tylko plemiona nie mające świadomości narodowej. Palestyńczycy natomiast nie mogli zrozumieć trudnej sytuacji Żydów, którzy prześladowani w Europie (fale antysemityzmu w dwudziestoleciu międzywojennym) chcieli zbudować wreszcie swoje państwo na Ziemi Obiecanej. W Palestynie i Izraelu te same wydarzenia były inaczej nazywane, interpretowane. Wojna ’48 roku w języku hebrajskim nazywana jest „wojną o niepodległość”, w arabskim zaś „katastrofą”. Bardzo trudno jest w Izraelu czy Palestynie przekonać władze do pokojowego dialogu gdyż obie strony zupełnie się nie rozumieją, a wręcz nie chcą się rozumieć. Uri Avnery z terrorysty stał się jednym z ważniejszych działaczy na rzecz pokojowego dialogu izraelsko-palestyńskiego. Stwierdził jednak, że aby taki dialog był możliwy każda ze stron musi coś zrozumieć: Izraelczycy fakt że Palestyńczycy są pełnoprawnym narodem, tak jak oni; Palestyńczycy fakt, że Izrael już nie zniknie z mapy świata. 

Wielki Mufti Bośni i Hercegowiny Mustafa Čierić zatytułował swój referat „Sztuka Tolerancji”. Zaczął swoje wystąpienie od przytoczenia wypowiedzi de Gaulle’a, mówiącego, iż łatwiej jest respektować Innego niż go tolerować. Mufti powiedział, że Bośniaccy Muzułmanie byli zabijani nie dlatego, że nie byli respektowani, ale dlatego, że serbska armia nie była w stanie ich tolerować. Choć tolerancja nie oznacza szacunku, jest wciąż najmniejszym złem w międzyludzkich relacjach. Ważne jest by tolerancji nie definiować negatywnie np. w postaci „zero tolerancji”, bo nie jest to wtedy wartość której tak bardzo potrzebujemy. Od tolerancji różni się także obojętność, która nie rozsądza, że coś jest moralne lub niemoralne, lecz uznaje wszystko za amoralne. Tolerancja wymaga aktywnego działania, lecz nie przemocy; przemoc to najgorsza forma nietolerancji. Mustafa Čierić przywołał sławne zdanie Martina Luthera Kinga „Wybór dnia dzisiejszego nie jest wyborem pomiędzy przemocą i brakiem przemocy; to raczej wybór pomiędzy brakiem przemocy i nieistnieniem”. Wielki Mufti mówił także, że nietolerancja w stosunku do praw mniejszości w społeczeństwie jest oznaką słabości tego społeczeństwa. Prawdziwą jego siłą nie jest bowiem narzucanie mniejszości wartości i stylu życia większości, ale tolerancja wobec wartości wyznawanych przez mniejszość. Tylko tolerancja wobec innych stanowi o sile swej własnej identyfikacji i braku strachu wobec tych, którzy od nas się różnią. Dlatego też dyskusja wokół umieszczenia słowa „chrześcijańska” w Konstytucji Europejskiej świadczy o słabości i niepewności Europy. Mufti odnosząc się do książki Sun Tz „Sztuka wojny” stwierdził, że w naszej cywilizacji zwykliśmy uważać za bohaterów walczących i ginących w walce. A przecież to sztuka pokoju istotniejsza jest dla przetrwania naszej cywilizacji. „Świętą wojnę” winniśmy zamienić na „Święty pokój” , bo to sztuka pokoju wymaga większego heroizmu niż sztuka wojny. Wielki Mufti Bośni i Hercegowiny zakończył swoje wystąpienie bośniacką modlitwą: ”Panie/ Jeżeli zgrzeszyliśmy przeciwko ludziom/Daj nam siłę byśmy ich przeprosili/A jeśli ludzie będą przeciw nam/ Daj nam siłę wybaczenia/Panie/Jeśli o Tobie zapomnimy/Ty nie zapomnij o nas!”

Wystąpienie Muftiego i Uriego Avnery; spotkało się z gorącym przyjęciem nie tylko przez mnie, ale także przez innych słuchaczy. Prelegenci zostali poproszeni o odpowiedź na pytanie jakie według nich związki łączą w obecnym świecie politykę i religię. Wielki Mufti stwierdził, że każdy z nas może oddzielić wiarę od polityki, ale nie możemy niestety oddzielić polityków od religii. Religia staje się więc coraz bardziej religijna a mniej moralna. Potrzeba nam moralnej wiary; nie możemy zostawić religii teologom. Uri Avnery dodał, że w Izraelu wielu ludzi nie wierzy w Boga, ale wierzy w to, że Bóg obiecał im ziemię. Obaj prelegenci zakończyli sesję wspólnym, jakże symbolicznym żydowsko-muzułmańskim wezwaniem: ”potrzebny nam pokój pełen pasji”.

Sesja piąta: referaty Elżbieta Matynia, Leonidas Donskis, Sreten Ugričic



Piątą sesję poprowadził dziennikarz „Polityki” Edwin Bendyk. Zapytał troje prelegentów jaka według nich mogłaby być rola technologii w tworzeniu się wielokulturowych społeczności, a także czy takie kwestie jak zaufanie, przekraczanie granic mogły by być realizowane w przestrzeni wirtualnej.

Elżbieta Matynia, profesor z Nowego Jorku, skupiła się w swym przemówieniu na idei „przestrzeni zjawiania się” („space of appearance”), w której moglibyśmy wszyscy się spotykać, negocjować nasze poglądy, wiarę, tożsamość. Pani Profesor z NYC skrytykowała obecną politykę wielokulturowości uznając ją za zbyt zinstytucjonalizowaną i pasywną. Stwierdziła, że zamiast agory, społeczeństwa wielokulturowego, mamy w świecie „archipelagi monokultur”. Potrzeba nam demokracji pełnej kreatywności i wyobraźni, działającej bardziej na szczeblu lokalnym. Profesor Matynia przywołała także książkę Ivo Andrića w której kluczową rolę odgrywała kapia, miejsce po środku mostu, w którym każdy może zobaczyć i zrozumieć więcej. My potrzebujemy takiego miejsca, neutralnej przestrzeni, przestrzeni dialogu, która pozwoliłaby ludziom z różnych kultur być razem i budować zaufanie wokół siebie.

Drugim przemawiającym podczas tej sesji był Leonidas Donskis z Litwy. Profesor powrócił do tematu tożsamości. Zastanawiał się na ile modernizacja dała ludziom wybór by kształtować swoją tożsamość w oparciu o wolną wolę. Przywołał m.in. postać Czesława Miłosza, który czuł się spadkobiercą kultury zarówno polskiej jak i litewskiej natomiast przez Litwinów uważany był za pisarza polskiego. Donskis stwierdził, że litewski nacjonalizm XIX wielu doprowadził do starty dziedzictwa czterech poprzednich epok. Litwini stworzyli podziały, tam gdzie nie powinno ich być. Zamiast obywateli Rzeczpospolitej Obojga Narodów każdy musiał się określić jako Polak albo Litwin; jeszcze głębsza przepaść dzieliła Litwinów od litewskich Żydów. Zadaniem współczesnej kultury litewskiej powinno być odkrywanie na nowo dziedzictwo litewskiego, które próbowano od Litwy odłączyć. Jak ponownie włączyć utracone dziedzictwo do kultury litewskiej nie powodując tym samym utraty jego szczególnych własności? Aby zobrazować swoją tezę przykładem profesor Donskis przywołał postać Sergieja Paradjanova, który doskonale łączył gruzińskie korzenie z ukraińską kulturą. 

Ostatnim prelegentem był Sreten Ugričic. Wygłosił referat pt. „Post-bałkańska infrastruktura symboliczna”, w którym Europa występowała jako po-bałkańska utopia. W utopii tej powinny być realizowane te idee, których tak zabrakło w czasie wojny na Bałkanach. Musi więc zostać zbudowana na innych zasadach niż podziały etniczne czy religijne. Zamiast kontrolować wierzenia powinna zająć się kontrolą konsekwencji naszych czynów. Takiej kontroli nigdy na Bałkanach nie było, a powinno. Europa powinna wypracować paradygmat odpowiedzialności. Tożsamość mieszkańca takiej utopii powinna być wyobrażoną ideą, za którą można iść lub nie. Składające się na nią muzyka, filozofia, języki, uczucia uformują nową symboliczna infrastrukturę, nazwaną przez Ugričica post - bałkańską. 

Podczas konferencji w Sarajewie poruszono wiele problemów współczesnej Europy i świata. Pasywa polityka kulturowa Zachodu, brak pomysłu na realizowanie idei wielokulturowości, fatalne w skutkach promowanie przez UE państw homogenicznych, a przede wszystkim bark chęci do prowadzenia dialogu międzykulturowego, to smutne wnioski które nasuwają się po tej konferencji. Musimy odpowiedzieć twierdząco na pytanie zawarte w temacie konferencji: Tak, potrzebna jest nam nowa agora, potrzebna jak najszybciej. I nie dotyczy to tylko powojennych Bałkan, ale także nas, centrum „cywilizowanego świata”. 

Na gruncie polskim wezwanie do odbudowywania dialogu międzykulturowego wydaje się być szczególnie ważne. W kraju, gdzie nie ma partnerów do dyskusji, są tylko wrogowie; w kraju, gdzie wezwanie do tolerancji obala z drwiną minister mówiąc, że „świat radził już sobie bez tolerancji to dalej sobie poradzi”; w kraju, w którym odbiera się prawa mniejszości bo „im się tyle nie należy”. Brak nam zaufania, o którym mówił Vlaisavljević, nie istnieje społeczna odpowiedzialność o której tak wiele mówił Bo Stråth, nacjonalizm zastępuje patriotyzm, a „sztuka walki” zastępuje „sztukę pokoju”. Rozmawiając w kuluarach z Krzysztofem Czyżewskim doszliśmy do wniosku, że właśnie w Polsce, powinno odbyć się kolejne spotkanie pod hasłem „Nowej Agory”, bo komu, jak nie nam, jest ona teraz tak bardzo potrzebna? 

Jak miałaby wyglądać agora we współczesnym świecie? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi: być może jej miejsce jest w przestrzeni wirtualnej jak sugerował Edwin Bendyk, może w wyobrażonej post - bałkańskiej utopii Sretena Ugrecića, a może w wielokulturowych projektach architektonicznych Ashoka Bhalotry? Nie jest istotne, którą z propozycji wybierzemy; najważniejsze jest według mnie uświadomienie sobie konieczności stworzenia nowej przestrzeni dialogu międzykulturowego. Posłuchajmy wezwania Wielkiego Muftiego: „Przestrzeń publiczna jest tym, czym powinniśmy zając się my; nie możemy zostawić polityki politykom, religii teologom a wojny generałom. Jak wygląda nasze otoczenie zależy tylko od nas”.

MAGDA SZLESZYŃSKA, 
Societas Communitas 2 (2) 2006, 
Półrocznik Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego

 


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

Pogranicze on-line - prezentacja w przestrzeni wirtualnej naszych artystycznych i edukacyjnych działań w Sejnach i Krasnogrudzie, a także na innych pograniczach świata.

 

LATO W POGRANICZU 

ZAPRASZAMY

LIPIEC-SIERPIEŃ 2020

Pobierz

Lato Pograniczu 2020.PDF (495.7 kB)

Lato Pograniczu 2020.JPG (4377.0 kB)

 

 

 

Debata WOKÓŁ XENOPOLIS

 

Memorial Alice Oswald po polsku

 

O Dževadzie Karahasanie Miłosz Waligórski tłumacz

 

The Market / Targ

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2019 r. do 31.12.2019 r. wyniosła 58.155,28 zł.

W 2019 roku Fundacja uzyskała również kwotę 8.846,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 10.212,62 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI