Eułopejska wojna idzie - „Kroniki” 2015, nr 4 (25).

W maju 2009 roku otrzymałem od Kazimierza Orłosia list, w którym autor napisał m.in.: „[…] przesyłam fragment listu wilnianki, Jadwigi Cywińskiej – przyjaciółki mojej matki. Panie były przyjaciółkami od dzieciństwa w Petersburgu, później w Wilnie. Po drugiej wojnie korespondowały przez długie lata. Rodzina Cywińskich znalazła się we Wrocławiu.


Ja natomiast przyjaźniłem się z synem pani Adzi (tak mama nazywała swoją przyjaciółkę) – Jerzym Cywińskim, który mieszkał w Warszawie. Listy pani Adzi, które znalazłem w archiwum mojej mamy, są niezwykle barwne i interesujące. We fragmencie, który załączam (ze stycznia 1981 roku) opisuje rodzinę Czesława Miłosza i swoje spotkania z trzyletnim – przyszłym laureatem Nobla”. To prawdopodobnie jedyne świadectwo dotyczące tak wczesnego okresu życia poety. 

Chcę Ci opowiedzieć o rodzinie Kunatów (Dziadkach Miłosza). Otóż było dwóch braci Kunatów: Zygmunt1 i Bronisław2.  Zygmunt (dziadek Miłosza), żonaty z Józefą (Ziutką) Syruciówną3 (kuzynką mojej Mamy), gospodarował w Szetejniach nad Niewiażą4. Mieli dwie córki: Weronikę (Wecia), matkę Miłosza5 (ojciec jego Aleksander, inżynier – drogowiec6) i Marysię7. Młodsza córka wyszła za mąż za ziemianina na Żmudzi Zdzisława Jurewicza8. Moja „znajomość” z laureatem Nobla nastąpiła w 1914 r., w sierpniu, kiedy takowy przyszły genialny poeta liczył lat 3. Spędzaliśmy wówczas wakacje w Połądze9, na samej granicy niemieckiej, skąd musieliśmy wcześniej wyjechać z powodu ewakuacji Libawy10. Wujostwo Zygmuntowie (dziadkowie M.) od dawna zapraszali nas do Szetejń – skorzystaliśmy z tego i po drodze wysiedliśmy w Kiejdanach11, z ciocią Jadzią i Kaziem (Mama pojechała wprost do Wilna). Sierpień był upalny, dwór stał na górce nad Niewiażą, do której droga wiodła spadzisto – kąpałam się z Wecią w tej rzece, rozkoszowałam się ślicznym otoczeniem i spotykałam poważnie kroczącego, z niańką za rączkę, małego Czesia. Parę razy dziennie ta samą stromą, wybrukowaną, spadzistą drogą do rzeki12 zjeżdżał woziwoda z beczkami, które kołacząc się na wózku, wydawały szczęk niesamowity, dudnienie i hałas wielki. Wtedy trzylatek genialny mówił: „Eułopejska wojna idzie”.

Kontakty nasze z rodziną Kunatów trwały niezmiennie w czasie I wojny światowej, kiedy mieszkaliśmy w Petersburgu, a rodzina Czesława (rodzice) byli w Witebsku13, gdzie urodził się drugi syn – Dziusiek, Andrzej14 […], nigdy go nie widziałam. W Petersburgu często spotykaliśmy się z rodziną Bronisława Kunata, brata wuja Zygmunta. Bronisław Kunat, żonaty z Florentyną Grzegorzewską15, gospodarował w majątku Krasnogruda16 w Suwalskiem koło Sejn. Miał 2 córki – Elę17 i Ninę18. Sam został na wsi, a ciocia Florcia z Niną (starszą trochę ode mnie) i zamężną świeżo Elą Władysławową Lipską19 wyjechały do Petersburga i z nimi byliśmy zawsze w bliskim kontrakcie i w okresie tzw. dwudziestolecia (wszyscy już nie żyją). Po I wojnie światowej i reformie rolnej na Litwie Kowieńskiej – wuj Zygmunt K. oddał nadzór nad „resztówką” Szetejń swojemu zięciowi, mężowi Marysi, bo Jurewiczowie zostawali na Żmudzi – a sam z żoną (ciotką Ziutką) przeniósł się do Wilna. Zamieszkali w Kolonii Montwiłłowskiej koło placu Łukiskiego20 – często nas odwiedzali. B.[ardzo] lubiliśmy wujaszka Zygmusia – nie darząc sympatią cioci Ziutki, która była b.[ardzo] męcząca, gadatliwa i bezgranicznie głupia. Gdzieś w latach [19]32–[19]34 umarł wujaszek Zygmuś, a  ciotka uparła się zamieszkać u Łańdziuńki, to znaczy mojej Mamy. I Mama w swojej niesłuchanej dobroci – nie odmówiła, a my z Wackiem nie mogliśmy protestować. Usiłowaliśmy namówić Wecię (matkę Miłosza), żeby matkę od nas zabrała, ale ona twierdziła, ze mąż jej nie znosi teściowej – no więc na razie została u nas. W tym okresie był parokrotnie na Jagiellońskiej u Babki swojej, już dorosły Czesław – robiąc czarujące wrażenie na moich synach, którzy go przez te krótkie chwile wizyty nie odstępowali. Potem jednak rodzice Miłosza matkę zabrali, która przemieszkała u nas przeszło 1/2 roku. Po ostatniej wojnie rodzice Miłosza wyjechali z matką do Gdańska i tam zmarła21.

Cały tekst do pobrania w pliku pdf

Pobierz / Download


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Koncert Davida Krakauera z Orkiestrą Klezmerską Teatru Sejneńskiego

Oferta edukacyjna

Szukaj

Loading

Wydarzenia pogranicza na stronie 

  

 Administrator strony Pogranicza
(Na ten adres prosimy pisać w razie ewentualnych problemów związanych z funkcjonowaniem nowej strony, jak również zadawać pytania dotyczące odnajdywania treści z jej poprzedniej wersji. Postaramy się udzielić Państwu wszelkiej możliwej pomocy)

administrator@pogranicze.sejny.pl

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2015 r. do 31.12.2015 r. wyniosła 101.752,93 zł (słownie: sto jeden tysięcy siedemset pięćdziesiąt dwa złotych 93/100).

W 2015 roku Fundacja uzyskała również:
kwotę 11.416,40 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 110,00 zł w formie zbiórki publicznej.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację statutowych działań kulturalnych i edukacyjnych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.