Izrael, czyli miejsce, gdzie nie da się żyć, Paweł Smoleński, "Gazeta Wyborcza" 3.01.2006

Powieść Saida Kaszui to mozaika opowieści o izraelskich Arabach, obywatelach państwa, które ze światem arabskimi jest w stanie permanentnej, śmiertelnej wojny. Taka perspektywa to rzecz u nas prawie nieznana. 

Wieczór w jerozolimskim Starym Mieście, rozmowa z izraelskim Arabem Daudem. Mój Boże - takiej listy narzekań nie słyszałem wcześniej chyba nigdy. Dowiedziałem się więc, że w Izraelu po prostu nie da się żyć. Po pierwsze - Żydzi są dla Arabów bardzo niedobrzy. Po wtóre - wszędzie panuje straszna drożyzna, a zarobić trudno. Po trzecie - to podłe uczucie być obywatelem drugiej kategorii, choć niby ma się pełnię praw obywatelskich. Po czwarte - arabscy posłowie do Knesetu są tak samo skorumpowani jak ich żydowscy koledzy z ław parlamentu. Po piąte - ta ciągła, drażniąca niepewność, czego to państwo nie wymyśli, żeby Arabom utrudnić życie. Po szóste - wojskowe kontrole; drobiazgowość rewizji często zależy od wyglądu kontrolowanego.


- Słyszałem o pomyśle - opowiadał mój rozmówca - że Izrael chce się wymienić ziemią z Autonomią. Zatrzyma sobie te kawałki Zachodniego Brzegu, gdzie stoją żydowskie osiedla, a odda tereny, na których Arabowie są większością. Sam widzisz, jacy ci Żydzi są podstępni. 

Nie zrozumiałem, w czym tu podstęp, więc Daud szybko objaśnił. 

- Moje działki mają być oddane Autonomii!! Żydzi chcą, żebym mieszkał między Palestyńczykami. Czym zasłużyłem sobie na coś takiego? Przez takie pomysły cena ziemi leci na łeb na szyję. Byłem człowiekiem względnie zamożnym, a stanę się żebrakiem. 

- Nie chcesz mieszkać w Autonomii? - zapytałem. 

- Uchowaj Boże, to koszmar z najgorszego snu. 

- To dlaczego tak strasznie narzekasz na Izrael? 

- Bo w Izraelu nie da się żyć. 

I wrócił do wyliczanki. 

Taką wyliczanką jest książka Saida Kaszuy "Arabowie tańczą". Książka na jeden wieczór; po prostu trudno oderwać się od niej. Stylem przypomina nowele Etgara Kereta, izraelskiego pisarza młodej generacji: ta sama wzruszająca naiwność narratora, ciepła, delikatna ironia i subtelna groteska, podobna wnikliwość obserwacji. Lecz Said Kaszua, choć - jak Keret - pisze po hebrajsku, podgląda zupełnie inną rzeczywistość. Jest izraelskim Arabem, więc Żydzi stanowią istotne, lecz ledwie tło jego pisarstwa. Kaszua układa mozaikę opowieści o izraelskich Arabach, obywatelach państwa, które ze światem arabskimi jest w stanie permanentnej, śmiertelnej wojny. Taka perspektywa to rzecz u nas prawie nieznana. 

Pojawia się więc w książce dziadek głównego bohatera, nazywany w rodzinie szahidem - świętym męczennikiem - który nigdy tak naprawdę nie walczył, a zginął na progu własnego domu od przypadkowej kuli; równie dobrze mogła to być kula arabska. 

Jest i ojciec, swego czasu ideowy komunista i panarabski patriota, który - "bo życie jest życiem" - pracuje w urzędzie paszportowym izraelskich okupantów, by zaraz, gdy tylko nastanie czas Autonomii, odcinać kupony dzięki biegłości w poruszaniu się po przejętych przez Arabów archiwach. 

Jest arabska szkółka, w której uczniowie nie wiedzą, że są takimi samymi Palestyńczykami jak ci z terytoriów okupowanych. 

Jest wreszcie narrator opowiadań (choć nie jest to opowieść autobiograficzna, trudno uwierzyć, że główny bohater to postać całkowicie wykreowana) - zdolny nieudacznik, trochę leń i emocjonalnie zagubiony pechowiec. Jednego dnia chce być wybitnym naukowcem, być może twórcą arabskiej bomby atomowej. Drugiego marzy o zostaniu pierwszym arabskim premierem Izraela, który wreszcie zaprowadzi pokój między zwaśnionymi narodami. Trzeciego zaś pragnie przyłączyć się do jakiegoś komanda zamachowców-samobójców i wysadzić w powietrze izraelski posterunek. Czwartego pije na umór. 

Lecz nade wszystko główny bohater ma szczęście w nieszczęściu: choć jest Arabem, to jednak nie wygląda jak Arab. A raczej - wygląda jak Izraelczyk. Dobry wygląd jest tym, co szczególnie pielęgnuje i podkreśla. To wartość ponad wartościami, bo pozwala omijać niedogodności, które w codziennym życiu trapią izraelskich Arabów. Stąd radio w samochodzie włączone zawsze na izraelską stację. I pretensje do żony, gdy w miejscach publicznych mówi do dziecka po arabsku, a nie po hebrajsku. 

Ale rychło okazuje się, że lepsze życie zależy nie tylko od wyglądu. Zresztą - opowiadano mi w Izraelu - dobry wygląd to mit, gdyż zbyt często nie sposób odróżnić Izraelczyka od Araba. Ciekawe, że takie opinie słyszałem tylko od Żydów. Zapewne więc izraelscy Arabowie myślą inaczej. 

Paweł Smoleński, "Gazeta Wyborcza 3.01.2006

 

Said Kaszua Arabowie tańczą , Sejny 2005, Fundacja Pogranicze.

 


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

"Opowieści o Współistnieniu. Niewidzialny Most" -

Pogranicze w Zachodniej Galilei

(28.11-4.12.2019)

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego” w ramach Programu „Kultura Inspirująca”

  

 Modernizacja Amfiteatru w Krasnogrudzie

 

 

 

Dwór w Krasnogrudzie

Olga Tokarczuk

| 21 02 2015 | Krasnogruda  

 

 

Od września Dwór w Krasnogrudzie czynny od poniedziałku do piątku od 10.00 do 16.00.

W soboty i niedziele po uprzednim kontakcie telefonicznym

Bożena Bartosiewicz: tel. 603 123 743

 

Koncert Finałowy Orkiestry - Lato w Pograniczu 2019. Galeria zdjęć


IRENA VEISAITĖ

Człowiek Pogranicza 2019

 

Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego

Kup płytę Orkiestry

Rodzinne Skarby. Kolekcja Filmowa. 2019

 

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. wyniosła 66.006,31 zł.

W 2018 roku Fundacja uzyskała również kwotę 16.106,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 5.131,31 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Biuletyn Pogranicza" w Twojej skrzynce

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI