Krzysztof Czyżewski o kulturze głębokiej

"W stronę kultury głebokiej", esej Krzysztofa Czyżewskiego w magazynie internetowym "Kultura Enter", 2018/04 nr 85. 

 

 


Tekst powstał na kanwie wystąpienia wprowadzającego w dyskusję podczas spotkania twórców i liderów organizacji kulturalnych „European Cultural Challenge” zorganizowanego przez Europejską Fundację Kultury w Amsterdamie 6 maja 2018 roku. Spotkanie poprzedzało ceremonię wręczenia Europejskiej Nagrody Kultury Księżniczki Małgorzaty, która odbyła się dnia następnego i której jednym z dwóch laureatów została Fundacja Pogranicze, prowadzona przez Krzysztofa Czyżewskiego.

W stronę kultury głębokiej. Medytacje praktyka.

Esej Krzysztofa Czyżewskiego

1.

Jedynie realny, niewidzialny most…

Słowa zasłyszane w rozmowie z mieszkańcami Mostaru. Pytano ich o Stary Most, dzieło neimara [1] Hajrudina, zburzony podczas wojny w 1993 roku. Mówili, że został odbudowany, że jego otwarcie było wielkim medialnym wydarzeniem. Przyjechało tak wielu dziennikarzy i oficjeli ze świata, że nie starczyło miejsca dla mieszkańców, więc oglądali ceremonię przed telewizorami.

Tak, ten materialny most, wpisany przez UNESCO na Listę Światowego Dziedzictwa, zrekonstruowano. Dzięki pomocy finansowej, technicznej i eksperckiej organizacji międzynarodowych. Ale ten jedynie realny, niewidzialny most ciągle nie został odbudowany.

Tak mówili mostarianie. Rozumieli przez to, że został zerwany nie tylko most między urwistymi brzegami rzeki Neretwy, lecz przede wszystkim pomiędzy ludźmi.

Był to akt gwałtu. Rozrywał tkankę łączną mostarskiej wspólnoty, więzy rodzinne i sąsiedzkie, gospodarcze i duchowe, wspólną pamięć i wspólne dzieciństwo.

Kreślił śmiercionośne linie podziału na to, co chorwackie, muzułmańskie, serbskie, żydowskie, cygańskie…

Kreślił je ręką pijaną od lęku, który przywdziewał maskę nienawiści, potem już nierozdzielną od twarzy.

Kreślił je nie pomiędzy różnymi ludźmi, jak zwykli to czynić specjaliści od tożsamości narodowych, ale na żywym organizmie człowieka.

Bohaterem czynił prześladowcę innego, międzyludzką solidarność spychając w sferę tabu z odcieniem zdrady.

Człowiek kierujący się odruchem pomocy drugiemu, dotąd uznawanym za ludzki i normalny, miał zakneblowane usta i zaczynał wstydzić się swojej słabości.

Wszystko, co wspólne, stawało się obce.

Prawo gościnności wdeptano w ziemię, licząc, że młode pokolenie nigdy nie dowie się o jego istnieniu.

W Neretwie zatopiono człowieka o imieniu Dobry, którego wizerunek z uniesioną ku słońcu dłonią odnaleźć można na kamiennych stećkach rozsianych po całej Bośni i Hercegowinie, i który od stuleci był wystukiwany w miedzi młoteczkami kowali z dzielnicy Kujundžiluk.

Historia pisana po zburzeniu Starego Mostu uwiecznia w swoich annałach i na pomnikach imiona poległych po różnych stronach frontu, jedynie imię Dobrego zostało zapomniane i nie ma takiego państwa, które uznałoby go za swojego.

2.

Zbudujemy most przez Morze Śródziemne…

Taki postulat pojawił się w Utrechcie na spotkaniu polityków, aktywistów społecznych i liderów organizacji zajmujących się przeciwdziałaniem ksenofobii i przezwyciężaniem kryzysu imigracyjnego w Europie.

Stowarzyszenie Political Beauty zaprezentowało wideo dające wyobrażenie o prototypie takiego mostu. Będzie to – jak zapowiadają inicjatorzy jego budowy – cywilizacyjne osiągnięcie Europy, wykorzystujące jej potencjał finansowy i inżynieryjny. Koszt: 230 bilionów euro. Przewidywana data historycznego przecięcia wstęgi: 2030 rok.

Doceni ten projekt każdy, kogo bulwersuje ciągły brak korytarza humanitarnego między Afryką Północną a Europą, wskutek czego bezwzględni handlarze ludzkim towarem osiągają bilionowe zyski, a Europejczycy wydają drugie tyle na bezpieczeństwo, kontrole, ściganie, monitorowanie, ratowanie, leczenie…

Nikt nie jest w stanie oszacować ludzkiej traumy, będącej ceną przeprawy z Południa na Północ, okupionej nie tylko utratą życia przez tych, którym się nie powiodło, ale także utratą godności, zdrowia i ufności w człowieka przez tych, którym się „powiodło”.

Koszty tej traumy najpierw obciążają przychodźców, ale szybko stają się udziałem ich nowych sąsiadów.

Most zostanie przerzucony nad jednym z największych masowych grobów współczesnego świata – dnem Morza Śródziemnego – dając niekoniecznie złudną nadzieję na zmniejszenie liczby ofiar.

Nawet jeśli Most Śródziemnomorski powstanie albo jakiekolwiek inne dzieło techniki i pieniądza, przechodzący po nim i tak będą nieść swoje zerwane niewidzialne mosty i wkraczać do społeczeństw cierpiących na zanik „tkanki łącznej”.

Czy jesteśmy gotowi na zmierzenie się z takim wyzwaniem?

Można w nieskończoność gdybać, czy współczesna Europa jest już wystarczająco dojrzała, by zainwestować w budowanie „niewidzialnych mostów” tyle, ile inwestuje w te materialne.

A gdyby odwrócić to pytanie i wyobrazić sobie sytuację, w której organizacje i inicjatywy obywatelskie uczestniczące w spotkaniu w Utrechcie i jemu podobnych otrzymują do dyspozycji fundusze zbliżone do tych przeznaczonych na Most Śródziemnomorski? Czy jesteśmy przygotowani do mądrego ich zagospodarowania?

To jest pytanie tyleż o kompetencje, warsztat i narzędzia, ileż o filozofię i wizję przyszłości, a może nawet o odważną utopię na miarę czasu, który jest przed nami.

3.

…gdyby nawet nie było drugiego brzegu / Na most nad ziemią weszliby tak samo.
(Czesław Miłosz)

Jakiej kultury potrzebuje budowanie/odbudowywanie tych jedynie realnych mostów – niewidzialnych?

Wiemy już, że nie sprosta temu kultura festiwalowa, oparta na jednorazowych wydarzeniach, podobnie jak działania w sferach społecznej czy duchowej odchodzące od organicznej i zanurzonej w długim trwaniu praktyki międzyludzkich obcowań, sprowadzone do krótkotrwałych projektów, poddane szantażowi medialności i masowości.

Eskapizm beneficjentów społeczeństwa dobrobytu i kult wolności indywidualnej to za mało, by wypracować ekologiczną solidarność i sztukę współistnienia z Innym.

Świat multi-kulti jest pogrążony w kryzysie, bo swoboda kultywowania odrębnych tożsamości i duma z bogactwa różnorodności nie przekłada się na etos wspólnotowości i gotowość wzięcia odpowiedzialności za całość.

Niewidzialnego mostu nie zbudują ci, którzy są przekonani, iż znajdują się na właściwym albo na lepszym brzegu, a swą pomoc innemu rozumieją jako przysposobienie do życia wśród nich.

Podobnie nie zbudują go ci, którzy nie będą chcieli przyjąć prawdy o tym, że obrona własnych praw, odrębności i orientacji – choćby najbardziej zasadna i wiarygodna – niepostrzeżenie przerodzić się może w obronę oblężonej twierdzy.

Most zaczyna się tam, gdzie człowiek przekracza próg swojego.

Nie powstaje jako gotowa i zamknięta konstrukcja. Nie można go też przenieść skądś indziej, bo jego budulec pochodzi ze środowiska, w jakim powstaje.

Niewidzialny most powstaje w procesie rozpisanym na małe kroki, mikro działania, ciągi międzyludzkiej aktywności, obcowanie z naturą i współistnienie ze zwierzętami, w sztuce spoiwa i w poszerzaniu wiedzy o sieci powiązań i korespondencji w świecie. Tworzy go zatem kultura, której źródłosłów sięga do pracy organicznej i kultywowania / uprawy surowej materii życia (łacińskie cultivare).

Most jest przynależny kulturze, gdyż potrzebuje siły, by wznieść się ponad ziemię, uwolnić od życiowych konieczności i siły ciążenia, pójść dalej niż budowa solidnej wieży na brzegu rzeki – wyzwolić łuk spoiwa.

Nie ma innej drogi wydźwignięcia się nad ziemię, niż ta, która wiedzie w głąb, pod powierzchnię świata zjawisk i sił nim rządzących.

Przekroczenie progu tego co swoje nie biegnie po linii horyzontalnej, lecz w głąb. Kultura budowania niewidzialnego mostu jest kulturą głęboką.

4.

Idź w głąb.

Idź w głąb. To nie jest daleko. Nie myśl, że docierają tam tylko wybrani. To blisko, tuż pod sercem, każdym. To jest od serca w głąb.

Idź w głąb. Od wizji do działania. Czyń powinność idei. Nie poprzestając na myśleniu, ustrzeżesz się erozji myśli. Sztuka jest „dziedziną wcielania idei, nie zaś ich narodzin i wzrostu” (Sołowiow).

Idź w głąb. Ku innemu. Nie ma drugiej drogi dla przekraczających próg swojego. Pokonuj granice, które bez końca wyznacza to, co poznane, posiadane, nazwane, zrozumiane, pokochane, oswojone, zbudowane – wszystko to, co dokonane. Żadne z tych osiągnięć twojej podróży nie kończy.

Idź w głąb. W nieznane i otwarte. Bez gotowych scenariuszy i zakreślonego horyzontu. Pretendując do bycia wtajemniczonym, tylko ślizgać się będziesz po powierzchni. Każdy realny krok, który uczynisz na tej drodze, to twoje wzgórze, skąd otwiera się nowa perspektywa i objawiają niewidoczne wcześniej powiązania.

Idź w głąb. Ku ludziom. Będziesz się starał od nich wyswobodzić, będziesz bronił wolności w samotności, będziesz szukał własnego głosu i indywidualnej ścieżki. Aż spostrzeżesz, że uciekasz, że dochodzisz kresu i – pragnąc iść dalej – powrócisz do ludzi.

Idź w głąb. Po śladach przyrody i zwierząt. Przegrywają z człowiekiem na powierzchni, ale to się zmienia, jak tylko pozostawisz za sobą jej brzeg. Stroją z niewidzialnym.

Idź w głąb. Do swojego Ty. Masz bliźniaka w kosmosie. Narodziliśmy się z rozdzielenia. Twoje życie to sen utraty i zapomnienia. Tworząc, tęsknisz za zabliźnieniem.

Idź w głąb. Tylko tak poznasz siebie. Obcowanie, czyli wspólnota z przybyszami spoza granic twojego świata, przywraca cię tobie, gdyż cząstką tylko jesteś całości. Nie ten prawdziwie zamieszkuje, kto obwarowuje swoją posesję.

Idź w głąb. Nie wychodź z cienia. Kto ze słońca wchodzi w cień, oszczędza siły na długie wędrowanie i ceni sąsiedzkie współistnienie. Słońce jest jak scena – wypala.

Idź w głąb. Ku współzależności. Pole twojej niezależności w odosobnieniu jałowe się staje. Kroku nie uczynisz dalej, jeśli nie odnajdziesz siebie jako ogniwa naczyń połączonych. Na tyle jesteśmy wolni, na ile wolność jest udziałem tych, z którymi współistniejemy.

Idź w głąb. Ku górze. Wyrastaj ponad siebie i innym pozwalaj być lepszymi niż są. Nie postąpisz kroku w głąb jeśli pozostaniesz tym, kim jesteś, jeśli innych stygmatyzować będziesz tym, kim są, co zrobili, gdzie i jak żyli. Jest kultura, która rzuca nasz cień na ścianę, ale to za mało. Zmierzaj dalej. Piękno tworzy kultura uwalniająca ludzi od ściany, pod którą ktoś ich postawił.

Idź w głąb. Ku współtworzeniu. Artystą jest ten, kto odnajdzie geniusz w sobie. Sztuką jest także odkrywanie geniuszu w innych. Czyż nie każdy jest w jego posiadaniu? Czyż nie miała racji Simone Weil, pisząc w liście do brata: „Nie można podziwiać dzieła sztuki, nie uważając się w pewien sposób za jego twórcę i w pewnym sensie nie stając się nim”? Gdybyśmy więcej czasu i uwagi poświęcili współtworzeniu dzieł zbiorowych, może piękna nie trzeba by okupować cierpieniem bliskich i wyobcowaniem.

Idź w głąb. Ku przyszłości. Pozostaniemy wierni tradycji, gdy więcej myślimy o kontynuacji niż upamiętnianiu. Nie zaprowadzą nas daleko iluzje o cofaniu się, rekonstrukcji albo odtwarzaniu jako remedium na alienację czy wykorzenienie. Nie udawajmy, że nie istnieje wiedza o przebytej przez nas drodze i nie zacierajmy świadomości kształtowanej przez nowoczesność. Jeśli pisany nam jest powrót, to tylko po kole, toteż decydująca jest praca nad jasnością widzenia przy uczynieniu każdego kolejnego kroku przed siebie.

Idź w głąb. Ku anty-naturze. Żyjemy poddani ślepej woli i konieczności, która zamyka nas obręczą przygodności, cierpienia i bez-sensu. Bezwolni wobec sił natury, jesteśmy w służbie umysłu, którego powołaniem jest tej woli i konieczności służyć. Przeciwstawić się im może nasz geniusz, bowiem „jest umysłem, który zdradził swoje powołanie” (Schopenhauer). Przebudzić go w nas może jedynie kultura uwalniająca przestrzeń transgresji ku anty-naturze.

Idź. Ku kulturze głębokiej. Jest blisko, wcielająca idee, na ścieżkach ku innemu, w nieznane i otwarte, zawsze ku ludziom, po śladach przyrody i zwierząt, do swojego Ty. Jest tam, gdzie samopoznanie, nie wychodzi z cienia, wolność znajduje we współzależności, dążenie ku górze łączy ze współtworzeniem, wierność tradycji z jej przezwyciężeniem w imię wizji tego, co przed nami. W każdym istnieniu znajduje geniusz, bo nikt nie jest wolny od pragnienia wypowiedzenia służby zniewoleniu.

Krzysztof Czyżewski

 
[1] Na Bałkanach i terenach imperium otomańskiego określenie ‚neimar’ oznaczało budowniczego mostu. To jednocześnie powracająca figura w twórczości Krzysztofa Czyżewskiego odnosi się także do ludzi podejmujących trud dialogu w społecznościach wielokulturowych. Określenie funkcjonuje w twórczości Ivo Andricia (Most na Drinie). [przyp. red. – A.Z.].

 

Krzysztof Czyżewski (ur. 6 lipca 1958 w Warszawie) – animator kultury, poeta, eseista, współtwórca Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach oraz Fundacji Pogranicze, redaktor. W 1994 r. powołał do istnienia pismo „Krasnogruda” i został jego redaktorem naczelnym. Redaktor naczelny „Almanachu Sejneńskiego”. W Wydawnictwie „Pogranicze” jest redaktorem serii wydawniczych „Meridian” i „Sąsiedzi”. Jako eseista współpracował z paryską „Kulturą” do końca jej istnienia. Jego eseje ukazują się w prasie polskiej (m.in. „Tygodnik Powszechny”, „Konteksty”, „Znak”) i zagranicznej. Laureat licznych nagród i wyróżnień, m.in.: tytuł Ambasadora Europejskiego Roku Dialogu Międzykulturowego (2008); Nagroda im. Jerzego Giedroycia otrzymana razem z zespołem „Pogranicza” (2008);odznaczenie Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2010); Nagroda im. księdza Józefa Tischnera (2018). Autor kilku książek eseistycznych ( „Ścieżka pogranicza”, „Linia powrotu. Zapiski z pogranicza”, „Miłosz. Tkanka łączna” i in.), poetyckich i współautor podręczników. Wraz z zespołem „Pogranicza” tworzył i realizował m.in. programy: Centrum Dokumentacji Kultur Pogranicza, Szkoła Pogranicza, Otwarte Regiony Europy Środkowowschodniej, Środkowoeuropejskie Forum Kultury, Człowiek Pogranicza, Wędrowna Akademia „Nowa Agora”, Dialog Międzykulturowy na Kaukazie i w Azji Środkowej, Akademia Dialogu Partnerstwa Wschodniego. Wspólnie z zespołem „Pogranicza” założył Międzynarodowe Centrum Dialogu w odremontowanym dworze rodziny Czesława Miłosza w Krasnogrudzie na granicy polsko-litewskiej. Prowadzi międzynarodową latającą kawiarnię literacką „Café Europa”, której spotkania, łączące czytanie poezji z muzyką i dyskusją, odbyły się m.in. w Sarajewie, Bukareszcie, Krakowie, Amsterdamie, Sztokholmie, Warszawie, Barcelonie i Nowym Jorku.

Kultura Enter, 2018/04 nr 85

 

 

 


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

Filmy

Koncert Bożonarodzeniowy w Białej Synagodze  

 

Obrus Babci Krystyny  / Grandma Christina’s tablecloth

 

Zbigniew Machej w Krasnogrudzie

| 25.07.2018 | Krasnogruda

 

Leszek Szaruga w Krasnogrudzie

| 27.10.2018 | Krasnogruda

 

Andrzej Jagodziński | 18.07.2018 | Krasnogruda

 

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2017 r. do 31.12.2017 r. wyniosła 292.029,67 zł.

W 2017 roku Fundacja uzyskała również kwotę 12.221,60 zł w formie wpłat z 1% podatku.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Biuletyn Pogranicza" w Twojej skrzynce

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI