Moris Rozenfeld

Historia życia Morisa Rozenfelda była burzliwa i dramatyczna, wiernie odzwierciedlająca tragiczną epokę, w której przyszło mu żyć. Urodził się jako Mosze Jakub Ałter w 1862 roku w rodzinie żydowskiego rybaka we wsi Boksze, jednym z najpiękniejszych zakątków Sejneńszczyzny. Miał liczne rodzeństwo, ale już w młodości stracił sześcioro z nich, w tym trzy siostry zmarłe jeszcze przed osiągnięciem wieku dojrzałego. Jego rodzinnym językiem był jidisz, pogardzany w wyższych sferach żargon biedoty. I choć znał polski i rosyjski, biegle władał niemieckim i angielskim, temu językowi pozostał wierny do końca życia, nobilitując go do rangi języka literackiego.


Jako uczeń sejneńskiej jesziwy, słynącej ze swego liberalnego charakteru i wierności ruchowi żydowskiego oświecenia (haskali), zetknął się z nowym myśleniem społecznym i ideami rewolucyjnej przebudowy świata. Wrażliwość na krzywdę społeczną i bunt przeciwko niesprawiedliwości na tle narodowościowym sprawiły, że wcześnie związał się z ruchem socjalistycznym, choć nigdy nie stał się jego ideologiem.

Pisać zaczął wcześnie, już w wieku 15 lat. Ożenił się gdy miał lat 19. Był rok 1881, ten sam w którym zamordowano cara Aleksandra II. Dla Żydów jego pokolenia, urodzonych w granicach imperium carskiej Rosji, był to rok przełomowy, decydujący o całej drodze życiowej. Wystarczyło, że w gronie zamachowców jeden był Żydem, by rozeszła się wieść o żydowskim spisku i by rozpoczęła się nienawistna na nich nagonka, cała fala tolerowanych przez władze pogromów. W maju wychodzi seria państwowych anty-żydowskich zarządzeń, która ostatecznie powoduje masowy exodus Żydów.

Tego roku Moris wyjeżdża do Amsterdamu by uczyć się szlifowania diamentów. Po dwóch latach powraca do domu, ale już wkrótce - chcąc uniknąć służby wojskowej - znowu wyrusza w świat, tym razem do Anglii, gdzie zostaje krawcem. Po dwóch latach uda mu sie sprowadzić tam swoją rodzinę. Tyle czasu morderczej pracy w manufakturze wystarczyło, aby żona ledwie go rozpoznała - zamiast tryskającego życiem, dobrze zbudowanego i silnego mężczyzny spotkała złamanego i wycieńczonego szesnastogodzinnym dniem pracy człowieka. Tak się rozpoczęła jego proletariacka odyseja.

W roku 1886 wyruszają do Ameryki, dzieląc los milionów emigrantów dopływających statkiem do Ellis Island, a potem szukających szczęścia i lepszego losu w Nowym Świecie. Zamieszkali, jak większość Żydów z Europy Wschodniej, w Lower East Side, ubogiej dzielnicy Nowego Jorku. Moris kontynuuje pracę jako krawiec w manufakturze, żyje z rodziną w nędzy, chwilami na granicy śmierci głodowej. Ma poczucie, że przemoc, której doświadczył w imperium rosyjskim w postaci pogromów i nietolerancji religijnej bądź narodowościowej, tutaj przyjmuje postać przemocy ekonomicznej, która jest równie bezwzględnym zniewoleniem człowieka.

Był to burzliwy okres gwałtownej industrializacji, odbywającej się kosztem wyzysku całych mas emigrantów, jednej z najtańszych wówczas sił roboczych. To traumatyczne doświadczenie domagało się wyrazu w poezji. I taka poezja powstała również w języku jidisz, którym ciągle posługiwał się żydowski proletariat. Narodziła się w latach osiemdziesiątych XX wieku, a stworzyli ją tzw. "poeci manufaktury" albo "poeci pracy", z których największą sławę zdobył Moris Rozenfeld. Do grupy tej należeli również Moris Winczewski (1856-1932), Dawid Edelsztadt (1866-1892), Jehojosz (1871-1927), Abraham Lesin (1872-1938) i Josef Bowszower (1873-1915). W większości byli Litwakami, a więc Żydami pochodzącymi z naszego polsko-litewsko-białoruskiego pogranicza - z Sejn, Janowa koło Kowna (Winczewski), z Wierzboł koło Suwałk (Jehojosz), z Mińska (Lesin) czy Mohylewa (Bowszower). Słynny bard ludu żydowskiego, który komponował pieśni do ich utworów i sam je wykonywał, Eliakum Zonszajn, urodził się w Wilnie.

Wszyscy oni przypominają trochę postacie z kart powieści Dostojewskiego. Edelsztadt, urodzony w Kałudze w głębi Rosji, nie znał jidisz, ale będąc świadkiem pogromu w Kijowie postanowia nauczyć się języka swego ludu i poprowadzić go do światowej rewolucji. W Ameryce, gdzie pracował przy wyrabianiu dziurek do guzików w manufakturze, staje się znanym anarchistą w stylu Bakunina i Kropotkina. Umiera młodo z wycieńczenia od ciężkiej pracy. Bowszower, też anarchista, w wieku dwudziestu sześciu lat popada w szaleństwo. U Winczewskiego i Lesina anarchizm ustępuje miejsca ideologicznemu socjalizmowi, który w środowiskach żydowskich dojrzewa wraz z pojawieniem się gazety "Forberts" w 1897 roku (Rozenfeld też w niej pracował). Winczewski, który za socjalizm był więziony jeszcze w Prusach Wschodnich, a potem propagandę przemieniał w poezję, był bardzo wrogo nastawiony do narodowego ruchu żydowskiego - uważał, że nacjonalizm to luksus, a koniecznością jest chleb, więc najpierw trzeba napełnić żołądki, a potem myśleć o sprawach takich jak syjonizm.

Na tym tle ciekawie rysuje się sylwetka Morisa Rozenfelda. Był jedynym z tej grupy, który zaangażowanie w ruch socjalistyczny potrafił połączyć z aktywnym syjonizmem. W świecie były znane jego Pieśni pracy, ale w środowiskach żydowskich równie wielką sławą cieszyły się Pieśni narodowe i ludowe. Podczas, gdy jego koledzy pisali o internacjonaliźmie i światowym braterstwie, on - obok wątków uniwersalnych - pisał o szczególnym losie żydowskim, o wygnańcah Syjonu, którzy nie mogą znaleźć swego miejsca w świecie, o świecach w synagodze i o rogu baranim, ostatnim instrumencie, który pozostał Żydom po tym, jak w poprzednich wiekach ich wrogowie odebrali im cymbały, flety i cytry. Walczył o poprawę doli proletariatu, ale także o nowe państwo żydowskie, to ostatnie światełko nadziei, które znajduje sie pod cedrami Ziemi Świętej, na zboczach gór Moriah i Karmel, w pieśniach pasterzy i błogosławionym pozdrowieniu "Szalom", które słychać w jego ojczyźnie, Syjonie.

Dla emigrantów istotną różnicę w porównaniu z rzeczywistością imperium rosyjskiego stanowiła powszechna w Ameryce wolność słowa, stowarzyszania się i głoszenia swoich opinii. "Poeci manufaktury" potrafili z tego uczynić swój oręż w walce o lepszy świat ludzi pracy. Doświadczenie biedy, upokorzenia i wyzysku było ich wspólnym doświadczeniem życiowym, wszyscy przez to przeszli. Byli krawcami, sprzedawcami gazet, więźniami, żebrakami, robotnikami, którzy w proteście i z wewnętrznej potrzeby chwytali za pióro. To nie byli literaci, którzy przejęli się dolą proletariatu i postanowili o tym pisać. Dlatego ich głos robotnicy szybko przyjęli za swój własny, rozpoznając w nim prawdę i autentyczność.

Tak się też stało z twórczością autora Pieśni pracy. Tyle, że Moris Rozenfeld nigdy nie uległ pokusie ideologii i propagandy, co często przytrafiało się jego kolegom po piórze. Nie znał Marksa i innych ideologów socjalizmu, był socjalistą utopijnym, domagającym się sprawiedliwości i poprawy doli robotników. Pisał bezpośrednio o swoich uczuciach i doświadczeniach życia codziennego, unikając sloganów i agitacji ideowej. Jego wiersze są proste i szczere, odwołujące się do konkretu. W ich rytmie słychać łoskot maszyn, któremu towarzyszy obraz człowieka tracącego swą osobowość na skutek nieludzkich warunków pracy, przemieniającego się powoli w manekina, mechanicznie wykonującego niekończące się czynności, człowieka, z którego fabryka wysysa wszystkie siły, aby zastąpić go nowym, który przyjdzie na jego miejsce i będzie szył, i szył, i szył... Słynny jest jego wiersz o ojcu rozdartym miłością do syna, którego prawie nie widzi, bo wychodzi do pracy kiedy ten jeszcze śpi, a wraca kiedy już noc zapadła.

Niezwykłość zjawiska jakim była twórczość autora Pieśni pracy najtrafniej może ujął Mortimer Cohen: " Wielu proletariuszy pisało wiersze, ale nie byli dobrymi poetami. Wielu dobrych poetów pisało o fabryce, ale nigdy jej nie doświadczyli. Moris Rozenfeld jest wyjątkowy i jedyny jako bard kapitalistycznej manufaktury".

Swoje poezje Moris Rozenfeld publikował od początku w amerykańskiej prasie jidisz. Jego debiut był jednym z pierwszych w ogóle opublikowanych wierszy w jidisz -"Rok 1886" ukazał się w piśmie "Eedisze Fawlkstzytoong" w Nowym Jorku w 1886 roku. W 1888 roku w Nowym Jorku ukazał się niewielki tomik zatytułowany Di gloke (Dzwon), zawierający pieśni ludowe i rewolucyjne, a w roku 1890 tom Di blumenkette (Kwietny łańcuch). Do tego momentu sława poety nie wykraczała poza wąskie kręgi czytelników jidisz i być może świat nigdy nie usłyszałby o wychowanku sejneńskiej jesziwy gdyby nie pewien profesor Wydziału Slawistyki Uniwersytetu Harvarda w Bostonie. Nazywał się Leo Wiener i był wielkim miłośnikiem języka i literatury jidisz. W roku 1897 przeczytał Księgę pieśni Rozenfelda, zachwycił się jego talentem i postanowił zostać promotorem jego twórczości. Napisał o nim entuzjastyczny artykuł w "The Nation", bardzo wówczas popularnym i poczytnym tygodniku. Potem zaczęły sie ukazywać kolejne artykuły, m.in. w "Boston Transit". Już w następnym roku Wiener publikuje w Bostonie przekład, a właściwie transliterację prozą wyboru wierszy Rozenfelda pt. Songs from the Ghetto (Pieśni z getta). Książeczka ta, której orginalny egzemplarz znajduje się w zbiorach biblioteki ośrodka "Pogranicze", błyskawicznie zdobywa rozgłos i przynosi światową sławę autorowi. Niemal od razu ukazały się jej wydania w językach francuskim i niemieckim, a zaraz potem kolejne, łącznie w dziesięciu językach. Nowojorskie gazety zaczęły się rozpisywać o pojawieniu się genialnego poety piszącego w egzotycznym żydowsko-niemieckim żargonie imigrantów. Maksym Gorki zamieszcza jego wiersze w głośnej antologii poezji proletariackiej.

Moris Rozenfelda przestaje pracować w manufakturze i rozpoczyna nowe życie. Ale i sława jego nie trwa długo i życie osobiste nie układa się szczęśliwie. Podczas operacji w wieku piętnastu lat umiera jego ukochany i jedyny syn. Kilku bogatych patronów pomaga mu założyć własny biznes. Ale i z tego niewiele wychodzi. Najpierw kupuje sklep z cukierkami, szybko jednak bankrutuje rozdając dzieciom to, co powinien sprzedawać. Potem nabywa kamienicę czynszową, ale ponieważ nie ma serca ściągać czynszu od ubogich lokatorów, kamienica po pewnym czasie wraca do poprzednich właścicieli. Jakby tego wszystkiego było mało jego wycieńczony pracą organizm zaczyna trawić przewlekła choroba, która nie opóści go przez ostatnie piętnaście lat życia.

Z zachowanych świadectw jego współczesnych wiemy, że Moris Rozenfeld, człowiek o pałających ogniem oczach i bujnych kręconych włosach, z gorącym temperamentem i skłonnością do popadania w depresję, pod koniec życia był człowiekiem samotnym i złamanym. Przyczyniła się do tego w dużej mierze ostra w tonie polemika jaką był zmuszony toczyć z nowym pokoleniem pisarzy jidisz, z tzw. grupą "Die Yunge" (Młodzi). Problematyka i poetyka ich utworów skrajnie odbiegały od tradycji stworzonej przez "poetów manufaktury" - byli symbolistami, zwolennikami hasła "sztuka dla sztuki", skupieni na własnym ego i perfekcji formy, w konsekwencji czego z drwiną odnosili się do wszelkich idei zaangażowania społecznego oraz poetyki konkretu i bezpośredniości. Mimo tego jednak, że w swoich wystąpieniach zwalczali autora Pieśni pracy i Pieśni narodowych, zdawali sobie sprawę jak wiele mu zawdzięczją, co najdobitniej wyraził Mosze Lejb Halpern: "Rosenfeld jest we krwi każdego z nas".

Tych słów sam Moris Rozenfeld już nie usłyszał. Odszedł w nocy 22 czerwca 1923 roku w wielkim cierpieniu i tak, jak zawsze się tego bał najbardziej - w samotności. Jakież było jednak zdziwienie pracowników gazety "Forward", w pomieszczeniach której wystawiono ciało poety, gdy na pożegnanie z nim przybył ponad dwudziestotysięczny tłum czytelników. I do dzisiaj pamiętają o nim ludzie rozsiani po różnych krajach, którym nie trzeba długo tłumaczyć, gdzie na mapie świata odnaleźć można Sejny.

Bibliografia:

Morris Rosenfeld: Songs from the Ghetto. Boston 1898
Morris Rosenfeld: Songs of Labor and Other Poems. Boston 1914
Poems of Morris Rosenfeld. New York 1979
Sol Liptzin: The Flowering of Yiddish Literature. New York-London 1963
Moris Rozenfeld: Wiersze [w:] Antologia poezji żydowskiej. Warszawa 1983

........

* Wszystkie wymienione pozycje znajdują się w Centrum Dokumentacji Kultur Pogranicza w Ośrodku "Pogranicze" w Sejnach


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. wyniosła 66.006,31 zł.

W 2018 roku Fundacja uzyskała również kwotę 16.106,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 5.131,31 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Biuletyn Pogranicza" w Twojej skrzynce

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI