Nikt nie przyjdzie, by zaśpiewać kadisz. Wspomnienie o Żydach z Puńska

Nad centrum puńskiej osady, przy ulicy Sudawskiej idącej na Romaniuki, górują pozostałości cmentarza żydowskiego. Ma on formę czworokąta o powierzchni 0,66 ha. Jeszcze przed drugą wojną światową cmentarz był ogrodzony ze wszystkich czterech stron kamiennym murem, jednak później, przy poszerzaniu drogi, główna ściana ogrodzenia została wyburzona.


Pierwsze pochówki żydowskie pamiętają czasów miasta Puńska, gdyż najstarszy nagrobek pochodzi z 1712 roku, choć mogły być jeszcze starsze, ponieważ gminę żydowską datuje się na początek siedemnastego wieku. Większość nagrobków miało zwyczajną formę pozbawioną elementów zdobniczych, co świadczy o małej zamożności puńskich Żydów. Zniszczenie cmentarza to okres okupacji hitlerowskiej. Niemcy zmuszali okoliczną ludność do wywożenia kamieni z cmentarza i topienia ich w bagnie. Przetrwało wojnę jedynie około dwudziestu nagrobków. Resztę zniszczenia dokonał czas, brak gospodarza, czyli całkowite usunięcie ludności żydowskiej przez hitlerowców oraz przyroda.
Na przeciwko cmentarza żydowskiego w domu wśród ładnie utrzymanej zieleni mieszka pani Natalia Januszewska. Jej dzieciństwo to czasy przed drugą wojną światową, wtedy, kiedy Żydzi stanowili prawie siedemdziesiąt procent mieszkańców osady. Jak do niej zajrzałem i przywitałem się, ona zaprosiła mnie do środka, bowiem strasznie wiało. Usiedliśmy w kuchni przy herbacie i zagadnąłem Ją o przedwojennych puńskich Żydów.
Pani Natalia zaczęła wspominać widząc przez okno dawną nekropolię. Pamiętała, że jako dziecko była bardzo ciekawa żydowskich obrzędów pogrzebowych. Razem z innymi litewskimi dziećmi zaglądała przez okna rytualnej łaźni (obecnie dom pogrzebowy na początku ulicy Dariusa i Girenasa). W środku na stole leżało ciało zmarłego, którego tam myto i przygotowywano do pogrzebu. Cała społeczność żydowska uczestniczyła w pogrzebie. Zmarły był w specjalnej skrzyni umieszczonej na wozie, wokół którego szli mężczyźni i śpiewali pieśni. W pewnej odległości od cmentarza wszyscy zawracali, poza kilkoma mężczyznami, którzy zajmowali się pochówkiem. Powiadali, że Żydzi byli chowani na siedząco, po to, by mogli zdążyć na Sąd Ostateczny. Dzieci litewskie chciały sprawdzić, czy to prawda, ale nie można było wejść na cmentarz podczas pogrzebu.
Z tą skrzynią do żydowskich pogrzebów związana była historia. Kiedy w czasie wojny Żydów już nie było, w domu parafialnym zamieszkał żandarm niemiecki z rodziną, z Prus Wschodnich. Jego żona piekła chleb na swoje potrzeby. Mama pani Januszewskiej zauważyła, że Niemka rozrabiała ciasto w tej skrzyni pogrzebowej. Powiedziała o tym żonie żandarma. Tak jak to usłyszała, wzdrygnęła się i skrzynię dała do karmienia świń.
Przy ulicy Adama Mickiewicza obok dawnego domu rabina stoi do dziś budynek synagogi. Pani Natalia wspominała jak modlili się tam przed wojną Żydzi. Dziwne dla niej było to, że mężczyźni z zarzuconymi na głowie białych chustach modlili się na dole, a kobiety stały osobno, na balkonie.
Litwini z Żydami dobrze żyli. Pracowali u nich, szczególnie w szabat, kiedy tamci nie mogli podjąć żadnej pracy fizycznej. Do Żydów należały karczmy i sklepy, również sporo ziemi, którą uprawiali najęci do tego chłopi. Domy żydowskie, których większość przetrwała do naszych czasów, stały w centrum osady. Litwini mieszkali na obrzeżach. Do nielicznych Polaków w Puńsku należał aptekarz Roman.
Rodzina pani Natalii Januszewskiej mieszkała przy puńskim rynku w murowanym domu parafialnym, ponieważ jej ojciec był organistą. W 1930 roku po wielkim pożarze, który strawił wiele drewnianych domów w centrum osady, jedna rodzina żydowska wynajmowała tutaj mieszkanie na czas odbudowy, co trwało kilka lat. Obie gospodynie dobrze się dogadywały. Czasami sobie coś pożyczały, jak czegoś zabrakło w kuchni. Rodzina żydowska zapraszała na swoje największe święto religijne - Paschę. Smak tej macy moja rozmówczyni pamiętała do dziś. Na Wielkanoc przychodzili do organisty też najbliżsi sąsiedzi. Z tymże pytali, czy aby wszystko koszerne, nie miało kontaktu z krwią. Litewska gospodyni zapewniała, że tak.
Tak na co dzień Żydzi i Litwini mieszkali obok siebie prawie się nie znając. Jedni modlili się w kościele, drudzy w synagodze. Wszystkie dzieci – litewskie, polskie i żydowskie spotykały się w szkole, w której uczono wtedy jedynie po polsku, poza religią i dodatkowymi dwoma godzinami języka litewskiego w tygodniu.
Na przełomie października i listopada 1939 roku nagle wszystko się zmieniło. Ledwo co przyszli Niemcy i już zaczęli wprowadzać nowe porządki. Zebrali wszystkich Żydów na rynku w Puńsku i kazali im czekać. Było bardzo zimno. Jeden dzień i noc tak musieli siedzieć. Hitlerowcy ich pilnowali, by nikt nie uciekł. Mama pani Natalii chciała dać im coś ciepłego do picia, ale jej tego zabroniono. Potem ich prowadzili na Kalwarię, na stronę państwa litewskiego. Łącznie wypędzono z Puńska, Wiżajn, Sejn i Suwałk i pozbawiono majątków około dwóch tysięcy Żydów.
W dzisiejszym Puńsku w dawnych domach żydowskich mieszkają Litwini i Polacy. Budynek drewnianej synagogi jest ruiną, a dom rabina do niedawna przez kilkadziesiąt lat zajmował Dom Kultury Litewskiej. Na dawnym cmentarzu słychać jedynie szum drzew. Próżno wypatrywać. Nikt nie przyjdzie, by zaśpiewać kadisz.

Tomasz Lewandowski

Asta Pieczulis, 2000, Nazewnictwo miejskie Puńska, Praca dyplomowa napisana pod kierunkiem prof. dr hab. Franciszka Nosowicza, Podyplomowe Studium Bibliotekarskie na Wydziale Historyczno – Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku, maszynopis, s. 41-42.

Julianna Racis, Dzieje osadnictwa w parafii Puńsk od r. 1597 do końca XVIII w., Wydawnictwo „Aušra” w Puńsku, s. 49.

Bronius Makauskas, 2005, Ekspulsja Żydów i wysiedlenie Litwinów z okupowanej przez Trzecią Rzeszę Suwalszczyzny (schyłek 1939 – początek 1941 roku), w: Kraje bałtyckie w latach przełomu 1934 – 1944, red. naukowa Andrzej Koryn, Instytut Historii PAN i Fundacja Pogranicze, Warszawa, s. 147.


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

Od 1 września

Dwór Miłosza w Krasnogrudzie

czynny od poniedziałku do piątku 10.00 - 16.00

 

 

 

 Instytucja współprowadzona przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP.

 

  Instytucja Kultury Województwa Podlaskiego

 

IV Kongres Archiwistyki Społecznej

"Krasnogrudzkie Archiwum Pogranicza. Opowieść Małgorzaty Sporek-Czyżewskiej" 

 

  

 

SEJNEŃSKA KSIĘGA BAŚNI- OPOWIADA POMYSŁODAWCZYNI BOŻENA SZROEDER

 

,,Atlas Sejneńskiego Nieba" 

wystawa Małgorzaty Dmitruk, Biała Synagoga

 

  

,,Żegaryszki II i Inne" 

wystawa Krzysztofa Czyżewskiego, Krasnogruda, aleja Gabrielii

 

 

  

 

 

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele, kochani Rodzice, Sąsiedzi, Goście Sejn i Krasnogrudy, 

Bardzo zachęcamy do wsparcia Fundacji Pogranicze 1%-em Waszego podatku. Pomoc taka dla nas w dzisiejszych czasach jest jedną z możliwych dróg utrzymania naszego miejsca.  

Jak można przekazać 1% swojego podatku dla Organizacji Pożytku Publicznego jaką jest Fundacja Pogranicze? W zeznaniu podatkowym należy wpisać KRS Fundacji Pogranicze: 0000178248.

 

 

 

 

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2020 r. do 31.12.2020 r. wyniosła 88.736,29 zł.

W 2020 roku Fundacja uzyskała również kwotę 9.545,20 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 5.667,98 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI