"Maranta" Birutė Jonuškaitė - recenzja Krzysztofa Czyżewskiego

Jakże brakowało nam w Polsce współczesnej powieści, która wprowadzałaby nas w świat Litwinów posiadających polskie obywatelstwo, dała świadectwo prawdzie i dramatom ich losów,


a jednocześnie nie zamykała ich w etnograficznym skansenie, poszła śladem ich wędrówek do Wilna i Warszawy, Jerozolimy i Ameryki, uczyniła zadość ich ambicjom wchodzenia w dialog z nowoczesnością, w tym ze sztuką współczesną. Taką powieścią jest „Maranta”. Biture Jonuškaitė pochodzi znad jeziora Sejwy, położonego pomiędzy Puńskiem a Sejnami. Od lat mieszka w Wilnie, pisze wiersze, tłumaczy literaturę polską. Wierna sobie, co u nas oznacza, że duszę ma jaćwieską. Ci, którzy znają poezję Nijolė Milauskaitė, odnajdą w Marancie siostrzaną duszę. Życie kobiet, biorących tutaj imiona od słońca (Saulė) i rosy (Rasa), nie jest usiane różami, ale w tej opowieści słychać wyraźnie ich emancypujący się głos. I głos pieśni, które się tutaj dejnuje (cicho śpiewa), a nawet suchta (szepce). I tęsknotę za wakaryszkami (wieczornicami), których tak brakuje. I słychać jak dziewczyna z chłopakiem po polsku brukuje (grucha). Tutaj rogoże to śwandry, łachmany to skundry, socjaliści cycyliki, a szafki szapuki (co mogło, jako germanizm przejść z jidysz, wszak sam Moris Rosenfeld, mistrz poezji pisanej po żydowsku, urodził się po sąsiedzku od Sejw, w rodzinie rybaków znad jeziora Boksze).

Miała czym się rupieć (przejmować) tłumaczka powieści Agnieszka Rembiałkowska. Rzecz bowiem partiami pisana jest w języku domowym Jonuškaitė, czyli w „dzukującej” gwarze okolic Puńska, brzmiącej inaczej niż litewski w Sejnach. Całe szczęście, że nie uległa pokusie fantazjowania na temat gwary ani też stylizacji, lecz stworzyła żywą mowę, inkrustowaną słownictwem litewsko-polskiego pogranicza, a nawet „cupnęła” się swojego dzieciństwa i starej mowy własnej babci.

„Pokrzywniki. Zwykle śpią aż do wiosny, ale widocznie obudziło je ciepło. Nie powstrzymasz ich – i tak polecą do światła.” W książce słowa te należą do człowieka, który zamiast twarzy ma maskę z motyli. Ale to samo można powiedzieć o „Marancie”, powieści przebudzonej w polszczyźnie ciepłem tak przecież bliskim, a nieznanym.

Krzysztof Czyżewski


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

Pogranicze on-line - prezentacja w przestrzeni wirtualnej naszych artystycznych i edukacyjnych działań w Sejnach i Krasnogrudzie, a także na innych pograniczach świata.

 

LATO W POGRANICZU 

ZAPRASZAMY

LIPIEC-SIERPIEŃ 2020

Pobierz

Lato Pograniczu 2020.PDF (495.7 kB)

Lato Pograniczu 2020.JPG (4377.0 kB)

 

 

Sejneńska Spółdzielnia Jazzowa - Kuba Więcek Trio - 24 lipca 2020

Debata WOKÓŁ XENOPOLIS

 

Memorial Alice Oswald po polsku

 

O Dževadzie Karahasanie Miłosz Waligórski tłumacz

 

The Market / Targ

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2019 r. do 31.12.2019 r. wyniosła 58.155,28 zł.

W 2019 roku Fundacja uzyskała również kwotę 8.846,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 10.212,62 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI