Relacja bez przymiotników, Józefa Hennelowa, "Tygodnik Powszechny"

Wojciech Tochman, reporter „Gazety Wyborczej”, poznał Bośnię dziesięć lat temu, kiedy zaczynała się wojna. Ale tę książkę napisał po następnej wyprawie, odbytej w roku 2001. Tytuł to cytat z rozmowy muzułmańskiej matki z synem. Czasem śni, że przychodzą do niej najbliżsi, pomordowani i nie odnalezieni, i wtedy otulający ją kocem syn mówi jej, że tak właśnie zgrzyta zębami, prosząc ich, by nie wracali.


Reporter ani jednym słowem nie komentuje tej opowieści, tak jak nie komentuje żadnej innej swojej relacji: i o tym, co zobaczył, i o tym, co wspominają ludzie, którzy przeżyli wojnę bałkańską. Pisze maksymalnie oszczędnie, zdania krótkie, żadnych określeń nadających barwy czy emocji. Nazwałam ją dla siebie książką bez przymiotników. Jest tak surowa jak jej tytuł.

Każdy rozdział zaczyna się mapką, zawsze tą samą: Bośnia i Hercegowina obrębione Chorwacją, Serbią i Czarnogórą, z wyodrębnioną graficznie Republiką Serbską i Federacją Bośniacko-Chorwacką. Tak skomplikowany jest po pokoju w Dayton teren, na którym ci, co przeżyli, próbują znowu zasnuwać życie. Próbują? To na razie chyba słowo niewłaściwe. Książka Tochmana daje temu świadectwo.

Na każdej z powtarzających się mapek jest zaznaczony jeden, dwa punkty: miejscowości, o których zaraz będzie mowa, w których żyją teraz albo żyły wtedy Muzułmanki spotkane przez reportera. Te punkty w trakcie czytania kolejnych rozdziałów rosną, ogromnieją, stają się całym światem nieszczęścia, zła, okrucieństwa i krzywdy. To się powtarza przez całą książkę. I staje się nie do zniesienia, choćbyśmy nie umieli zachować w pamięci trudnych brzmieniowo nazw, nieraz poznawanych po raz pierwszy. Prijedor, Sokolac, Mostar, Nevesinje, Presjeka. Kiedy odkładamy książkę, malutki kraj tak niedaleki od nas staje się czymś dotkliwym jak nie zagojona rana. Stustronicowa relacja z pokojowych już Bałkanów przerasta pojemność normalnej ludzkiej wyobraźni i skalę normalnej ludzkiej wrażliwości. 

Obaj dziennikarze, reporter i fotograf, towarzyszyli Bośniackiej Komisji ds. Poszukiwania Zaginionych. Właściwa bohaterka książki to doktor Ewa Klonowski, antropolog, emigrantka mieszkająca stale w Islandii, specjalistka od identyfikacji szkieletów. To o jej pracy jest ta książka, o jej zapuszczaniu się do jaskiń, w których odnajduje się ciała pomordowanych, o rozgrzebywaniu coraz nowych nieznanych mogił, wskazywanych ukradkiem przez dawnych sprawców, o zbieraniu resztek ubrań ofiar i ciągłych próbach składania kości, tak by ci, co przeżyli, mogli swoich utraconych pochować. 

Nieprawdopodobna praca i wysiłek, pełnione z przekonaniem o ich potrzebności. Bo dla kobiet z Bośni i Hercegowiny, Muzułmanek najważniejszą teraz sprawą i jedyną pociechą staje się pogrzeb najbliższych. Córki, syna, męża, ojca. Choćby po latach. I niezależnie od tego, co same przeżyły – a przeżyły piekło – i co o ich śmierci wiedzą (bo albo na nią patrzyły, albo opowiedzieli ludzie, albo wykazała obdukcja znalezionych szczątków), teraz przeżywają wdzięczność dla doktor Ewy. Tyle że przy tym opowiadają – bardzo zwięźle – jak było wtedy. A reporter to powtarza równie zwięźle, jak one. Więc książka przestaje być reportażem z pracy komisji i staje się świadectwem jednego z takich rozdziałów ludzkiej historii, o których nie można powiedzieć inaczej niż przywołując wojenne słowa profesora Górskiego z Wilna w okresie Holokaustu: czas, kiedy rękę diabła widać gołym okiem.

Tochman nie postawił w swojej książce ani jednej kropki nad i. Chyba nie dałoby się wtedy go czytać. Ale przecież nie da się zapomnieć: to przedtem byli najbliżsi sąsiedzi. Czasem także spokrewnieni. Tyle że jedni Muzułmanie, drudzy Serbowie. I wystarczyło.

Czy cokolwiek wskazuje na to, by była jakaś nadzieja na wspólną przyszłość w tych samych miastach i wioskach, jak naiwnie zakłada międzynarodowy traktat pokojowy? Ci co przeżyli, znowu sadzą paprykę w szklarniach i zapraszają rodziny z emigracji do spędzania wakacji w odbudowywanych pomału domach. Wczorajsza nienawiść, do dziś niepojęta dla ocalonych ofiar, zdaje się tylko przysypiać gdzieś niedaleko. Książka Tochmana cała jest jednym wielkim współczuciem, ale co z nadzieją? Czy wystarczy jej w pogrzebowej modlitwie imama?

Józefa Hennelowa

Wojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła. Sejny 2002, Pogranicze.

Wojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła (wydanie drugie). Sejny 2003, Pogranicze.


Komentarze:

Dodaj swój komentarz:

Imię i nazwisko:*

Adres e-mail:*

Treść:*

ładowanie...

Kod z obrazka:*

 

 pola oznaczone * są wymagane

Szukaj na stronie

"Opowieści o Współistnieniu. Niewidzialny Most" -

Pogranicze w Zachodniej Galilei

(28.11-4.12.2019)

Dwór w Krasnogrudzie

Olga Tokarczuk

| 21 02 2015 | Krasnogruda  

 

 

Od września Dwór w Krasnogrudzie czynny od poniedziałku do piątku od 10.00 do 16.00.

W soboty i niedziele po uprzednim kontakcie telefonicznym

Bożena Bartosiewicz: tel. 603 123 743

 

Koncert Finałowy Orkiestry - Lato w Pograniczu 2019. Galeria zdjęć


IRENA VEISAITĖ

Człowiek Pogranicza 2019

 

Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego

Kup płytę Orkiestry

Rodzinne Skarby. Kolekcja Filmowa. 2019

 

 

WYSTAWY

 

 

 

Oferta edukacyjna

Darowizny uzyskane przez Fundację Pogranicze

W związku z otrzymaniem darowizn, na podstawie art. 18 ust. 1f, pkt 2 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz. U. z 2011 r. Nr 74, poz. 397, ze zmianami), Fundacja Pogranicze podaje do publicznej informacji, że łączna kwota uzyskana z tego tytułu w okresie od 01.01.2018 r. do 31.12.2018 r. wyniosła 66.006,31 zł.

W 2018 roku Fundacja uzyskała również kwotę 16.106,30 zł w formie wpłat z 1% podatku oraz 5.131,31 z tytułu zbiórki publicznej nr 2018/2901/OR.

Otrzymane darowizny Fundacja Pogranicze w całości przeznaczyła na realizację działań statutowych.

Towarzystwo Inwestycji Społeczno – Ekonomicznych S.A. w Warszawie udzieliło nam pożyczki na zamknięcie inwestycji oraz pomogło zorganizować montaż finansowy przy współpracy z Polskim Bankiem Spółdzielczym w Ciechanowie dla zapewnienia pełnej płynności przy prowadzeniu inwestycji związanej z rewitalizacją zabytkowego kompleksu dworskiego w Krasnogrudzie, w którym powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu.

www.tise.pl

Informacja o plikach cookies

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

"Biuletyn Pogranicza" w Twojej skrzynce

INFORMACJA O POLITYCE PRYWATNOŚCI